Mito-miecze

Laik: Porozmawiajmy o mieczu, symbolu rycerstwa, ulubionej i najskuteczniejszej broni średniowiecza, orężu tak wielbionemu, że nadawano mu imiona.

Fachowiec: Zacznę od krytyki, ściągnijmy ów wspaniały miecz z piedestału niebios na ziemię.

We wczesnym i dojrzałym średniowieczu miecz z pewnością nie był bronią popularną, a raczej orężem elit, świadczącym o statusie i zamożności właściciela. Był bronią trudniejszą w opanowaniu niż broń drzewcowa, wymagał od właściciela czasochłonnego treningu. Zgadzam się więc ze stwierdzeniem, że był to oręż rycerstwa.

Inaczej sprawa wyglądała z bardziej rozpowszechnionymi w interesującym nas okresie długimi nożami, a także kordami i tasakami, które wraz z rozwojem kowalstwa w późnym średniowieczu trafiają także do plebejskich rąk.

Podczas bitew w otwartym polu, nawet wśród elit zazwyczaj nie była to broń podstawowa, pierwszego użytku. Konny wojownik najczęściej najpierw imał się kopii/włóczni, a pieszy włóczni i innej broni drzewcowej. Powód był prosty – wyżej wymienione były po prostu… dłuższe. A walcząc w szyku długość miała znaczenie1 (także psychologiczne, bezpieczniej trzymać jest przeciwnika na dystans).

Znamienna jest relacja bitwy pod Lincoln, kiedy to król Stefan sięgnął po miecz dopiero po złamaniu dwuręcznego topora.

Na tkaninie z Bayeux widać, że nawet majętni huskarlowie i tanowie walczą włóczniami i dwuręcznymi toporami, a po miecz okazjonalnie sięgają dopiero pod koniec starcia (zapewne po złamaniu broni drzewcowej lub rozbiciu formacji).

Spieszeni rycerze w bitwie pod Sempach (1386) użyli zaimprowizowanych pik (kopii), na podobny pomysł wpadali rycerze pod Poitiers (1356) i Arbedo (1422). Pozostało wiele ilustracji z epoki, ukazujących ciężkozbrojnych walczących w ten właśnie sposób.

L: Na pokazach odtwórców miecze są przecież najpopularniejszą bronią…

F: W dużej mierze ze względów bezpieczeństwa. Zbyt zamaszysty cios halabardą czy cepem bojowym, „kropnięcie” buzdyganem czy pchnięcie włócznią (a nawet mieczem) mogłoby doprowadzić do nieprzyjemnej sytuacji. Dlatego też znacznie bardziej bezpieczne pozostaje cięcie mieczem, odtwórcy są zwykle szczelnie opancerzeni, więc nawet bez zbytniego hamowania ręki, poważnej krzywdy sobie nie zrobią.

Cięcie mieczem było wysoce nieskuteczne przeciwko opancerzonemu przeciwnikowi. Już sama przeszywanica była dla miecza nie lada wyzwaniem (tu bardziej sprawdzały się jednosieczne, zakrzywione szable i tasaki). Przecięcie kolczugi graniczyło z cudem i być może było możliwe przy niezwykle silnym ciosie oburącz, niezwykle silnego wojownika, podczas niezwykle dogodnej sytuacji, umożliwiającej czyste, potężne cięcie. Dość dużo niezwykłości, nieprawdaż?

L: Skoro tak, skąd więc na rycinach z epoki tyle scen, w których rycerze dzierżący miecze przerąbują przeciwników od hełmu, przez kaptur kolczy, kolczą koszulę aż do kolczych nogawic?

F: Zapewne to twórcza fantazja. O ile uzbrojenie na wielu ilustracjach (np. w biblii Maciejowskiego) przedstawione jest dość dokładnie, to sama mechanika bitew, których artyści zapewne nie uświadczyli, pozostawała w sferze domysłów. Niestworzone historie przechwalających się, bądź starających usprawiedliwić tchórzostwo uczestników także stymulowały wyobraźnie. Bohaterowie ilustracji to także często postaci ponadprzeciętne, herosi, a więc normalna rzeczą jest to, że przedstawiano ich jako robiących rzeczy mało prawdopodobne lub wręcz niemożliwe.

L: Dlaczego więc miecz…?

F: Jak już powiedziałem, to broń elitarna ze względu na swoją cenę. Długi kęs żelaza musiał zostać odpowiednio uformowany by zachował twardość i sprężystość, powinien być także odpowiednio wyważony. Do wykucia potrzeba było więc wykwalifikowanego rzemieślnika.

Nie ulegał także tak szybko zniszczeniu, jak broń drzewcowa, a zwłaszcza jednokrotnego użytku kopia, stąd też większe przywiązanie właściciela, a nawet wspominane nadawanie imion mieczom. Broń, z założenia mogącą służyć przez całe życie lub nawet kolejnym generacjom, nierzadko obficie zdobiono.

Jasne jest jednak, że nie był tylko kosztowną dekoracją przy pasie. Miecz był bronią dobrze wyważoną, nawet wczesnośredniowieczne formy nadawały się zapewne do swoistego fechtunku. Był zdecydowanie szybszy niż broń obuchowa, lżejszy, bardziej poręczny i precyzyjny.

L: Co z tego jeśli nie mógł przebić zbroi?

F: Najczęściej jedynie niewielka część średniowiecznej armii nosiła pancerze (choć nierzadkie były także bitwy rycerskich elit, podczas gdy milicje zostawały w miastach lub obozach, nie biorąc udział w bezpośrednim starciu), przed XIII wiekiem nawet przeszywanice nie były zbyt popularne. W takiej sytuacji zalety miecza sprawiały, że był niezwykle skuteczną bronią. Przed wprowadzeniem pełnego pancerza kolczego również rycerz nie był kompletnie osłonięty, a wojownik z uciętą kończyną był w polu równie nieprzydatny jak wojownik martwy.

Rozkład ran w bitwie pod Visby (1361) wyraźnie wskazuje na nogi jako najbardziej preferowany cel ataków. Najwidoczniej cięcie pod tarczą było najłatwiejszym sposobem wykluczenia przeciwnika, nogi były zwykle gorzej opancerzone niż korpus i głowa.

Cios mieczem był z pewnością bolesny i niebezpieczny również przez elastyczną zbroję, nawet gdy sam pancerz nie został przecięty. Solidne cięcie „z ramienia” mogło złamać kości znajdujące się pod kolczugą, nawet aketon mógł w niewystarczającym stopniu amortyzować takie uderzenie. Cios w chroniący hełm głowę, spowodować mógł ogłuszenie i wykluczenie przeciwnika z walki.

Pewne jest jednak, że do łamania i miażdżenia kości pod zbroją lepiej nadawały się buzdygany, gwiazdy zaranne i maczugi. Było to jednym z powodów sukcesu Bizantyjczyków nad Węgierskim rycerstwem w bitwie pod Sirmium (1167) – Bizantyjczycy zbrojni byli w broń obuchową, Węgrzy w miecze.

Bitwa pod Towton (1461). Starcie przeciwników zakutych w pełne zbroje płytowe, nawet u schyłku średniowiecza był to dość rzadki widok na polu bitewnym. Pchnięcie mieczem w łączenie zbroi wymagało niezwykłej precyzji, dlatego popularność zdobywała mniej finezyjna broń obuchowa.

Warto jednak zauważyć, że rany cięte i kłute łatwo ulegały zakażeniu, co stanowiło duży problem dla ówczesnych medyków. O wiele lepiej radzono sobie ze złamaniami.

Dwuręczne topory i halabardy pozwalały na silniejsze ciosy, szansa na penetrację pancerza lub rozległe obrażenia zadane pod zbroją była znacznie większa niż w przypadku miecza. Broń kłuta z większą łatwością niż miecz przechodziła przez przeszywanicę i kolczugę. Zasięg także przemawiał na korzyść powyższego oręża.

Jednak to co stanowiło zaletę przy starciu uporządkowanych formacji, stanowiło wadę w późniejszej fazie. Gdy drzewca kopii, pik i włóczni ulegały złamaniu lub ścierające formacje mieszały się i wojownicy zaczynali walczyć na krótszym dystansie, długa broń stawała się zbyt nieporęczna. Nie było już miejsca na zamaszysty cios halabardą czy pchnięcie włócznią, w ruch szła broń krótka, a wśród niej królował miecz.

Gdy dochodziło do zmieszania się przeciwnych formacji, a styliska broni drzewcowej łamały się bądź okazywały się nieporęcznie długie, w ruch szła krótka broń, wśród której królował miecz. Cięcia pod tarczą, w kierunku najsłabiej chronionych nóg, to prosty sposób na wykluczenie przeciwnika z walki.

W trakcie oblężeń, gdy podczas chaotycznych walk w ciasnych uliczkach czy na murach ciężko było o zachowanie jakiegokolwiek szyku, a broń drzewcowa okazywała się zbyt nieporęczna (wyobraź sobie wspinaczkę po kilkunastometrowej drabinie, w bitewnym zgiełku, mając w ręku np.  pikę), uwidaczniały się zalety krótkiej broni.

L: Cały czas wspominałeś o cięciach, jednak w okresie panowania zbroi płytowej upowszechnił się miecz do pchnięć, przystosowany do jej przebijania…

F: Tak naprawdę każdy miecz mógł służyć zarówno do cięć jak i pchnięć, zależnie od zaistniałej sytuacji. Zgodzę się jednak, że do kłucia znacznie lepiej nadawał się późnośredniowieczny miecz o wąskim, ostrym sztychu niż miecz karoliński o szerszym, bardziej stępionym końcu.

Wydaje się, że wśród mobilnej jazdy cięcie zawsze dominowało nad pchnięciem, inaczej rzecz się miała z piechotą. Już Rzymianie podkreślali przewagę kłucia nad cięciem, cios wymagał mniej miejsca, mniejszej siły i łatwiej uszkadzał narządy wewnętrzne mimo mniej rozległych obrażeń. Od XIV wieku rycerstwo coraz częściej stawało do bitwy spieszone więc wzrosło zapewne zapotrzebowanie na bardziej uniwersalne ostrza.

Miecze bardziej predysponowane do pchnięć zaczęły pojawiać się przed epoką zbroi płytowej, w drugiej połowie XIII wieku, a więc okresie upowszechnienia przeszywanicy wśród piechoty plebejskiej (która, jak już wspominałem zwykle stanowiła większą część armii). Aketon był znacznie mniej odporny na pchnięcia niż cięcia miecza.

Scan6Pogrom żakerii w bitwie pod Mello (1358). Popularny wśród pospólstwa aketon był znacznie mniej odporny na pchnięcia niż cięcia miecza.

Był to także okres świetności pełnego pancerza kolczego, a jedynie silne pchnięcie oburącz stwarzało szansę na penetrację kolczugi.

O przebiciu się przez zbroję płytową raczej nie mogło być mowy, gładka powierzchnia powodowała ześlizgiwanie się broni. Możliwe za to było trafienie w nieosłoniętą płytą część ciała, wepchnięcie sztychu między elementy zbroi.

Jednak znacznie mniejszej precyzji wymagało przebicie zbroi nadziakiem czy zmiażdżenie hełmu – łącznie z zawartością – przy pomocy mało finezyjnego buzdyganu. Tak więc to broń obuchowa zaczęła królować podczas starć między opancerzonym rycerstwem w XV wieku.

Po złamaniu kopii, miecz bardziej predysponowany do pchnięć mógł także posłużyć jako jej substytut.

L: A co z niesławnymi Zweihänder? Szaleńcze ataki oddziałów landsknechtów uzbrojonych w te ciężkie, potężne miecze, podobno nie raz łamały formacje pikinierów, wyrąbując sobie drogę wśród lasu pik.

F: Po pierwsze o oddziałach nie może być mowy. O ile z cięciami oburącz „półtorakami” spotykamy się już w XIII wieku, o tyle właściwe dwuręczne miecze pojawiają się pod koniec XV wieku i były znacznie rzadsze.

Takich mieczy używało zwykle kilku wojowników spośród całego oddziału piechoty, zgrupowanych wokół sztandaru lub stanowiących straż przyboczną. Tak więc pełnili oni funkcję głównie defensywną, byli raczej ostatnią linią obrony a nie siłą przełamująca las pik.

Fantastyczne opisy wojowników rąbiących piki, niczym kanadyjski drwal choiny, można włożyć między bajki. Drzewce można jednak było zagarniać przy pomocy rozbudowanego jelca. Podczas bliższego kontaktu z przeciwnikiem pchnięcie oburącz, bądź potężne, zamaszyste cięcie oczywiście było jak najbardziej wskazane. Polecam.

Podobnie rzadkie było wykorzystywanie dwuręcznych Nodachi w Japonii.

Wydaje się, że dwuręczne miecze mogły pełnić ważniejszą funkcję w chińskich armiach dynastii Song, miały być jedną z kluczowych broni (obok kuszy i halabardy) przeciw pancernej jeździe nomadów.

Co do ciężaru dwuręcznych mieczy, to bez przesady, większość ważyła 2-3 kg.

L: Podsumowując…?

F: Miecz był bronią niezwykle uniwersalną i skuteczną, głównie przeciwko słabo opancerzonemu przeciwnikowi, który stanowił najczęściej największą część wojska. W razie potrzeby potężny, ogłuszający cios lub dobrze usytuowane pchnięcie pozwalało na eliminację także zakutego w zbroję wroga. Jego walory doceniane były przez wszystkich, których stać było na zakup tego kosztownego oręża i którzy mogli pozwolić sobie na długotrwały trening.

Nie można jednak traktować miecza jako oręża pierwszego użytku, a raczej jako broń przyboczną, do walki w zwarciu.

______________________________________________________________________________________________

1Zdarzały się jednak wyjątki, czego sztandarowym przykładem są rzymscy legioniści uzbrojeni w miecze i tarcze, będący w stanie pokonać dzierżące nawet 7-metrowe sarissy oddziały macedońskie. Angielscy billmeni rozgromili Szkockich pikinierów pod Flodden (1513). Jednak w obu przypadkach było to możliwe dzięki wykorzystaniu nierównego terenu, ostrzału – zarówno angielskie strzały jak i rzymskie oszczepy tworzyły krwawe wyrwy w zwartym dotąd murze pik, jak i większej manewrowości (atak na flanki/tyły falangi).