Szarża!

Laik: Tym razem pomówmy o szarży. Rozpędzona ława odzianych w stal rycerzy na potężnych rumakach niejednokrotnie kładła wroga niczym łany zboża…

Fachowiec: …z impetem tak niebywałym, że mogła przebić się przez mury Babilonu, jak barwnie opisuje Anna Komnena. Co ciekawe coraz częściej spotkać się można z opinią wprost przeciwną – jakoby konie, zwierzęta o silnym instynkcie samozachowawczym, mądre i płochliwe biedactwa, odmawiać miały karkołomnych ataków na zwarte szeregi wroga. Prawda zapewne leży po środku.

Odnośnie rumaków: konie bojowe smokami nie były, osiągały wysokość w kłębie 1,4-1,5m i wagę nie przekraczającą 500kg. Odznaczały się natomiast siłą.

Warto zaznaczyć że koń koniowi nie równy, niewielu – nawet wśród stanu rycerskiego – stać było na zakup destriera, a  w czasach przedłużających się wojen często brakowało silnych, wyszkolonych zwierząt. Z braku laku często więc wybierano lichsze szkapy1.

Szarża, co niezmiernie istotne, była głównie manewrem psychologicznym. Szalone wyczyny chińskich mieczników i hiszpańskich Almogavar2 przeszły do historii, jednak większa część feudalnej piechoty to słabo uzbrojone i wyszkolone milicje. A na tych szarża zawodowych zabójców (czytaj: rycerstwa), na ,,tylko’’ półtonowych rumakach musiała robić wrażenie – wrażenie tak silne, że niejeden piechur rzucał dzierżoną broń już na sam widok rozpędzonej ławy zbrojnych. A to powodowało efekt domina – ,,sąsiad ucieka, może i mi się uda’’.

Song

Chińscy miecznicy z dwuręcznymi zhǎn mǎ dāo dopuszczali pancerną jazdę najeźdźców z północy na minimalną odległość, po czym cięli nieosłonięte nogi wierzchowców. Niewielu piechurów stać było na równie brawurową taktykę.

L: Przecież to samobójstwo, nawet niedoświadczony plebs musiał rozumieć, że walka przodem jest znacznie lepszym pomysłem niż nastawianie pleców…

F: W bitwach nie chodziło o wyrżnięcie wszystkich przeciwników. Biorąc pod uwagę szacunkowe straty zadawane w średniowiecznych bitwach, wydaje się jasne, że rycerstwo niekoniecznie lubowało się w rzeźnickich pogoniach za definitywnie złamanymi tkaczami czy stolarzami. Nie posądzajmy jednak pochopnie wspomnianych zabójców o nadmierną rycerskość czy humanitaryzm – po prostu na polu bitwy były zwykle ważniejsze rzeczy do zrobienia, np. złamanie woli walki innych zabójców i najlepiej pochwycenie żywcem jak największej ich liczby (okup!).

Tak więc jeżeli powyższy tkacz nie podpadł rycerzom szczególnie drażniąca, niezłomną postawą we wcześniejszej fazie bitwy i nie trafił na okolicznych chłopów nieszczególnie zadowolonych ze spalonych domów, zgwałconych córek czy zjedzonych krówek (ciut lepiej gdy starcie przebiegało na ,,swojej’’ ziemi) miał sporą szansę na powrót do domu. A taka wizja kusiła znacznie bardziej, niż perspektywa śmierci z  kopią w brzuchu czy buzdyganem w czaszce.

L: Sugerujesz, że do starć z piechotą nawet nie dochodziło, gdyż ta uciekała jeszcze przed zwarciem?

F: Zdecydowanie nie była to reguła. Co więc się działo, gdy do impaktu dochodziło? Jeżeli piechota nie była przygotowana do odparcia szarży, z różnych powodów zmieszana i rozproszona (np. uprzednią walką, ucieczką części sił czy silnym ostrzałem, jak pod Falkirk w 1298 r.), sytuacja była prosta: konie wpadały w luki i roztrącały pojedyncze ,,przeszkody’’- osamotniony człowiek na drodze nawet gorzej wyszkolonego lecz narowistego ogiera , pędzącego wraz z reszta ,,stada’’, to wątpliwa bariera. Rycerze po złamaniu kopii cięli mieczami na prawo i lewo, wyjeżdżając tyłem formacji bez szczególnej utraty impetu.

Saint Omer

Bitwa pod Saint-Omer, 1340. Francuskie rycerstwo uderza z flanki na związane walką oddziały flamandzkie. Nieprzygotowana na odparcie szarży piechota nie stanowi większego wyzwania dla ciężkiej jazdy, konni wpadają w luki w szeregach a Flamandowie szybko ulegają panice i idą w rozsypkę.

Co jednak, jeśli dzielni piechurzy wytrwali niezłomnie w ciasnym, głębokim szyku, ramię przy ramieniu(np. dzięki 4-metrowej pice która z pewnością dodawała otuchy)?

W tym oto momencie wątpliwości zaczynały dręczyć także konnych:

,,A jeśli zdzierżą, te chłystki piesze? Pierwsze szeregi stratujemy, położymy kopiami. Ale koń mój, towarzysz wierny, okulały czy z grotami w piersi, padnie niechybnie. Jeżeli reszta psubratów da wtedy nogi, może ocalę skórę, acz poobijany niemiłosiernie i bez rumaka ostanę. Jeśli nie uciekną…Chryste, tedy żyw z tej łaźni nie wyjdę…’’

Z pewnością widok lasu pik nie zachęcał również koni, jednak wydaje się że decyzja należała głównie do jeźdźca.

Do czołowej szarży na zwartą formację mogło więc dojść, jednak takie zderzenie musiało skutkować także wysokimi stratami własnymi. Biorąc pod uwagę fakt, że raz odparci rycerze byli w stanie wielokrotnie ponawiać szarże (tak było pod Hastings w 1066 r. i Crécy w 1346 r.), i analizując szacunkowe straty, zarówno nacierającej jazdy, jak i broniącej się piechoty, możemy wnioskować że rycerstwo unikało tak karkołomnych ataków3.

Nie było sensu tracić życia w samobójczym natarciu, mająca przewagę szybkości jazda zawsze mogła wycofać się i ponowić szarżę w bardziej dogodnym momencie, lub od bardziej dogodnej strony.

Szarża mogła także mieć nierówny przebieg – rycerze dosiadający najlepszych i opancerzonych ogierów próbowali wbić się w formację i stworzyć korytarz dla reszty, inni zapewne lekko zwalniali nie chcąc narazić siebie i wierzchowca na natychmiastowe wykluczenie, polegali na długości kopii, jeszcze inni mogli wyhamować i czekać na rozwój wydarzeń.

Opisy bitew pod Falkirk (1298) i Bannockburn (1314) wskazują na taki właśnie przebieg szarż. Część straceńców próbowała przedrzeć się przez gąszcz grotów, inni zatrzymywali się bezradnie przed schiltromami, a nawet, w poczuciu bezsilności, próbowali szczęścia w miotaniu mieczami i buzdyganami w kierunku wroga.

Falkirk

Bitwa pod Falkirk (1298). Naostrzone pale spięte łańcuchami i długie włócznie Szkotów skutecznie zniechęcają większość rycerstwa do kontynuowania szarży. Co bardziej brawurowi ciężkozbrojni rzucają się z impetem na gąszcz grotów i giną osaczeni przez zwarte szeregi piechurów. Reszta konnicy zatrzymuje się bezradnie przed ścianą pik, niektórzy w przypływie bezsilności miotają w kierunku schiltromów miecze, topory i buzdygany.

L: Czyli mur pik, dłuższych niż kopie jazdy, skutecznie zniechęcała rycerzy do gwałtownych szarż?

F: Na pewno tak, jednak w tym wypadku to zwarty, uporządkowany i głęboki szyk piechoty, a nie sama długość broni, miał decydujące znaczenie.

Topory dzierżone przez większość wojów Gwardii Waregskiej w bitwie pod Dyrrhachium (1081) ustępowały długością Normańskim kopiom, tak samo jak szwajcarska halabarda drzewcom jazdy Habsburgów pod Laupen (1339). Jednak Waregowie odparli frontalną szarżę, a czworobok alpejskich górali wytrzymał atak konnego rycerstwa z kilku stron.

Bez wątpienia długa broń drzewcowa była kluczowa w przypadku piechoty plebejskiej, jej długość dodawała otuchy i izolowała piechura od jeźdźca. O ile bowiem opancerzony i wprawiony w wojennym rzemiośle nie gorzej od konnego rycerza pieszy huskarl, miał z nim równe szanse w walce na krótkim dystansie, o tyle słabo uzbrojony szewc czy stolarz już niekoniecznie4.

Dyrrachium

Bitwa pod Dyrrachium (1081). Gwardia Waregska, dzierżących najczęściej dwuręczne topory, odpiera szarżę normańskiego rycerstwa. Uzbrojenie i wyszkolenie gwardzistów Cesarstwa nie ustępowało opancerzeniu i kunsztowi ciężkozbrojnych Normanów, dlatego byli dla jeźdźców godnym przeciwnikiem. Zwarty szyk piechurów o tak wysokiej renomie musiał odwieść część konnych od pomysłu czołowej, karkołomnej szarży.

L: Mówisz o unikaniu karkołomnych szarż, jednak z tego co wiem w kilku bitwach dochodziło wręcz do rzezi konnej szlachty, srogiej kary za arogancję wymierzanej plebejską ręką pewnie dzierżącą drzewce. Może chłodny rozrachunek nie był jednak mocną stroną rycerstwa?

Z pewnością tak jednak nie róbmy z profesjonalnych wojowników kompletnych idiotów i samobójców.

Do wspomnianych przez ciebie masakr dochodziło gdy piechota odcinała rycerstwu możliwość odwrotu. W takiej sytuacji konni nie wykorzystywali swojego atutu – szybkości, jednak nie dlatego że nie chcieli – po prostu było to niemożliwe. Oczywiście, głupotą było pozwolenie na powstanie tak niebezpiecznej sytuacji.

Kilka przykładowych bitew:

  • Courtrai, 1302 r. Zwarte formacje piechoty spychają kwiat francuskiego rycerstwa w kierunku rowów. Ginie ok. 1/3 jeźdźców.
  •  Morgarten, 1315 r. Szwajcarscy halabardnicy gwałtownym atakiem ze zbocza odcinają ciężkozbrojną jazdę Habsburgów od reszty kolumny. Odizolowani rycerze (drogę blokowało gruzowisko i pniaki) zostają zepchnięci w kierunku jeziora, dochodzi to rzezi.

morgarten

Bitwa pod Morgarten (1315). Zasadzka Szwajcarów doprowadziła do odcięcia kolumny konnego rycerstwa od pozostałej części armii Habsburgów. Jeźdźcy zostali pozbawieni głównego atutu – mobilności, jednak ciężkozbrojni i ich konie wciąż stanowili śmiertelne zagrożenie dla alpejskich górali. Ściągani z wierzchowców hakami przy halabardach i spychani w kierunku jeziora z czasem ulegli Szwajcarom.

  • Stirling, 1297 r. Szkoci uderzają na część angielskiej armii, która przeprawiła się przez most. Odcięci od mostu, stłoczeni w zakolu rzeki uniemożliwiającemu ucieczkę, siły angielskie (w tym jazda) zostają niemal doszczętnie wycięte.

Trzeba jednak pamiętać że nawet odseparowany ciężkozbrojny jeździec był niezwykle trudnym przeciwnikiem. Ogier, nawet bez specjalnego wyszkolenia w tym kierunku, bronił się zaciekle, niejeden z piechurów mógł skończyć z odgryziona twarzą czy czaszką rozbitą potężnym kopnięciem. Masywne, silne zwierzę ciężko było też zabić5. Rycerz, korzystając z przewagi wysokości i pewnie stojąc w strzemionach, mógł wyprowadzać potężne ciosy w kierunku głów pieszych. Okrążona jazda zdolna była do desperackich, niezwykle ryzykownych akcji, na które zapewne nie zdobyłaby się w innej sytuacji – pod Striling (1297) grupka odciętych rycerzy uderzyła na blokujący most schiltrom, kilku konnym udało przebić się przez formację.

Piesi skupiali się więc na rozdzieleniu śmiercionośnego kompleksu rycerz – rumak. Przy użyciu haków ściągali jeźdźca bądź zaczynali od zabicia gorzej opancerzonego wierzchowca. W obu przypadkach zwalony na ziemię rycerz był szybko dobijany6 (jednak nie z powodu niebywałego ciężaru zbroi7, do czego co bardziej obdarzeni fantazją bajarze chcą nas przekonać, a raczej szoku po niespodziewanym upadku).

Piesi wykorzystywali także możliwość gęstszego ustawienia się w porównaniu do konnych – jeden jeździec musiał więc stawiać czoła kilku piechurom.

Część rycerstwa topiła się zepchnięta przez nieustępliwa piechotę do rzek, jezior czy rowów (patrz bitwy wspominane powyżej).

Cały czas mówimy o szarżach przeciwko piechocie. Jak wyglądały starcia kawalerzystów?

Wyeliminowanie konnicy przeciwnika było głównym zadaniem ciężkiej jazdy i znacznie ułatwiało rozprawę z osamotnioną, mało mobilną piechotą. Wynik starcia rycerstwa zwykle decydował więc o wyniku całej bitwy8.

Jednym z popularnych szyków konnych był szyk ,,w płot’’. Pierwszą linię tworzyli rycerze, kolejne pozostali zbrojni z pocztów9. Teoretycznie szarżowano w ciasnym szyku, ,,strzemię przy strzemieniu’’. Czy na pewno?

W takim wypadku szarżujące konie przeciwników musiałyby zderzać się wręcz czołowo (dosłownie!) lub zatrzymywać się praktycznie w miejscu.Wydaje się więc, że praktycznie atakowano w nieco luźniejszej formacji, umożliwiającej częściowe przenikanie się ścierających się mas.

w płotw płot 2

Schemat przedstawia atak ław rycerstwa ustawionego ,,w płot”. Za linią kopijników stawali pozostali członkowie pocztu. Popularne przekonanie o szarży ,,strzemię przy strzemieniu’’ wydaje się błędne, między konnymi musiała istnieć przestrzeń na wierzchowce przeciwnika.

Większą manewrowością i dostosowaniem  do przedłużającej się walki cechował się szyk klinowo kolumnowy, stosowany miedzy innymi w bitwie pod Grunwaldem10.

O wiele skuteczniejsze niż szarża czołowa było uderzenie na flankę, gdy przeciwnik nie mógł odpowiedzieć kontrszarżą. Takiego manewru spróbowały odwody Krzyżackie na polach Grunwaldu, jednak zostały rozbite gdyż na ten sam pomysł wpadły rezerwy Polskie.

Ścierających się rycerzy, zwykle najlepiej wyszkolonych i uzbrojonych, asekurowali pozostali członkowie pocztu (kusznicy i giermkowie). W przeciwieństwie do walk przeciwko pieszym, skupiano się raczej na pochwyceniu przeciwnika ,,żywcem’’, licząc na sowity okup i podobne zachowanie oponenta w sytuacji gdy to on będzie górą11.

Nieraz próbowano wcielać w życie wręcz turniejowe zasady – pod Koronowem (1410) bitwę kilkakrotnie przerywano, by odpocząć i znieść z pola rannych. Celowanie kopią w wierzchowca przeciwnika podczas szarży, co było najłatwiejszym sposobem na wykluczenie przeciwnika, traktowano jako zagrywkę nie do końca fair play.

Nie możemy jednak uogólniać – wszyscy żołnierze walczący pod Towton (1461) – w tym rycerstwo – otrzymali zakaz brania jeńców, a panika wywołana podczas ataku na tyły Anglików w bitwie pod Azincourt (1415) doprowadziła do rzezi wziętych do niewoli Francuzów – warto nadmienić jednak ze angielska szlachta nie była zadowolona z rozkazu króla i podrzynanie cennych gardeł przerwano tuż po opanowaniu sytuacji.

_____________________________________________________________________________

1Poblem ten był szczególnie  nasilony w Chinach dynastii Song, kiedy co lepsze pastwiska na północy przejmowały kolejne dynastie nomadów

2Walka ze świetnie wyszkolonym jeźdźcem, okrytym od stóp do głów zbroją lamelkową – czasem podwójną – oraz podobnie opancerzonym wierzchowcem, musiała być nie lada wyzwaniem dla chińskiej armii. Antidotum byli wojownicy o stalowych nerwach, dzierżący masywne, dwuręczne miecze (zhǎn mǎ dāo). Do ostatniej chwili czekali przycupnięci naprzeciw szarżującej ławy katafraktów, by w odpowiednim momencie ciąć po nieosłoniętych nogach wierzchowców i drugim potężnym cięciem dobić zdezorientowanych jeźdźców.

Chińczykom nie ustępowali iberyjscy Almogavar, którzy popisywali się brawurowymi, pieszymi szarżami przeciwko rycerstwu, nurkowali pod końskie brzuchy (!) i krótkimi mieczami wypruwali pechowym zwierzakom trzewia, fundując przeciwnikowi przymusowe spieszenie.

3Nawet podczas wojen włoskich, gdy ladry i pełne zbroje płytowe nie były już rzadkością wśród jazdy, a więc pika stawała się znacznie mniejszym zagrożeniem, unikano czołowych szarż na czworoboki pikinierów. Wyjątkiem jest bitwa pod Marignano (1515) w której doszło do 30 (!) okupionych wielkimi stratami szarż przeciwko szwajcarskiej falandze.

4O tym że nie rodzaj broni i liczebność, a formacja i przygotowanie do odparcia szarży były kluczowe, świadczy bitwa pod Otumbą (1520), stoczona między konkwistadorami a Aztekami. 15 jeźdźców Cortesa przebiło się przez tysiące pieszych wroga, by zabić dowódcę Azteków i zakończyć starcie. Faktem jest, że broń Indian znacznie ustępowała broni Europejczyków, jednak mając ogromne ilości strzał i oszczepów (także wyrzucanych przez atlatl), włóczni i potężnych, dwuręcznych, obsydianowych mieczy, nie powinni mieć problemów z powstrzymaniem garstki konnych. Jednak nieznajomość taktyki przeciwnika i paraliżujący strach doprowadził do katastrofy.

5Raniony koń, nawet dobrze wyszkolony destrier, mógł jednak ponieść jeźdźca poza pole bitwy. Tak stało się w bitwie pod Bouvines (1214), kiedy oszalałego z bólu zwierzęcia nie był w stanie okiełznać sam cesarz Otto IV.

6Zdarzały się wyjątki. Podczas bitwy pod Bouvines (1214), brabanccy pikinierzy ściągnęli francuskiego króla z konia, jednak nie mając odpowiedniej broni, nie byli w stanie szybko poradzić sobie z jego pełną zbroją kolczą. Filip został wkrótce odbity.

7Pełna zbroja płytowa ważyła około 20 kg, a jej ciężar rozłożony dość równomiernie na całe ciało.  Co bardziej sprawni potrafili w takim rynsztunku robić przewroty czy wskakiwać na konia, między bajki można więc wsadzić opowieści o wojownikach w blaszanych puszkach, wsadzanych na siodło dźwigiem. Co ciekawe, nieco cięższe mogły być nieco starsze zbroje, popularne na przełomie XIV i XV wieku. Składały się z kolczugi, płatów i płytowych osłon kończyn, jednak nawet taki zestaw nie ważył więcej niż 30 kg – porównywalnie do ekwipunku współczesnego żołnierza.

8Inaczej potoczyły się bitwy pod Legnano (1176) i Warną (1444), gdy rycerstwo po pokonaniu jazdy wroga nie mogło poradzić sobie z osamotnioną piechotą i zostało rozbite po powrocie przegrupowanych konnych.

9Mimo, że często używamy pojęć „ciężkozbrojni” i „rycerstwo” zamiennie, nie są one tożsame. Rycerze stanowili odrębny stan społeczny, który wyodrębnił się w XII wieku. Szerszym pojęciem są  ciężkozbrojni (ang.  men–at–arms lub wcześniej łacińskie miles), czyli wszyscy posiadający najlepszy „rycerski” ekwipunek.  Niekoniecznie należeli oni do stanu rycerskiego, mogli być np. bogatymi kupcami, giermkami – kandydatami na rycerzy mającymi dbać o rynsztunek i bezpieczeństwo pana, lub sierżantami – warstwą profesjonalnych wojowników zobowiązanych do towarzyszenia panu podczas wojny, niższego szczebla niż rycerstwo. Nie każdy sierżant był jednak wystarczająco dobrze uzbrojony by być ciężkozbrojnym. W Polsce za termin zbliżony do men-at-arms możemy uznać kopijników – ciężkozbrojnych walczących kopią.

W Polsce najmniejszą jednostką organizacji  jazdy stanowiła kopia , składała się z kopijnika zazwyczaj stanu rycerskiego i towarzyszących mu pocztowych, wybranych i wyposażonych przez niego: uzbrojonych lżej niż kopijnicy strzelców (najczęściej 2-3), rzadziej dodatkowych kopijników – w przypadku najbogatszych rycerzy. Czasem w polu rycerzowi towarzyszył także giermek.

Na zachodzie Europy kopie (jednostki) budowane były zwykle wokół ciężkozbrojnych nie należących do stanu rycerskiego, bowiem procent rycerzy wśród men-at-arms stopniowo spadał, pod Azincourt (1415) było to już jedynie ok. 10% – wielu ciężkozbrojnych nie chciało ponosić kosztów i obowiązków związanych z awansem społecznym.

Uproszczony schemat zestawiający pojęcia.

10Dokładniej szyk klinowo – kolumnowy opiszę w poście dotyczącym bitwy pod Grunwaldem.

11Niech za przykład posłuży bitwa pod Grunwaldem. Nawet po rzezi w obozie zakonnym, najkrwawszym fragmencie bitwy, szacunkowy stosunek jeńców krzyżackich do zabitych wynosił 2:1. W bitwie pod Brémule (1119), w której brało udział niemal tysiąc ciężkozbrojnych, zwycięscy Normanowie stracili jednego rycerza, po stronie rebeliantów i sił francuskich zginęło jedynie 2 rycerzy; 140 zostało wziętych do niewoli.