O Zielonym Lesie i czarnym krzyżu słów kilka…

Laik: Tym razem pomówmy o najważniejszej bitwie polskiego średniowiecza, bitwie pod Grunwaldem. Jak zgaduję, wokół największego starcia wieków średnich musiało narosnąć wiele mitów.

Fachowiec: Zdecydowanie tak, była to jedna z kluczowych bitew w naszej historii, symbol oporu przed germańskim żywiołem, nic więc dziwnego że przez wiele stuleci ugruntowało się wiele legend z nią związanych.

Często dzisiejsze media określają ją jako „największą bitwę średniowiecza”, o czym sam wspomniałeś. Oczywiście nie jesteśmy w stanie określić dokładnej liczby walczących, nie pomagają też dane źródłowe niejednokrotnie wyolbrzymiające liczebności armii w celach propagandowych (ówczesna kronika niemiecka mówi o kilkumilionowej armii polsko-litewskiej!)

Jednak według współczesnych szacunków możemy stwierdzić, że w porównaniu do starć na Dalekim Wschodzie angażujących prawdopodobnie nawet ponad stutysięczne armie, nasz Grunwald z 30-60 000 walczących (łącznie!) wypada dość blado.

Zapewne nie jest to także największa bitwa epoki w Europie – wczesnośredniowieczne oblężenia Konstantynopola (przez Persów, Awarów i Słowian w 626, przez Arabów w latach 674-78 i 717-718), starcia Bizancjum z Bułgarami, bitwy księstw Rusi z Mongołami (bitwa nad Kałką – 1223, na Kulikowym Polu – 1380), czy batalie w których uczestniczyły siły Imperium Osmańskiego (jak zdobycie Konstantynopola w 1453 r., czy bitwa pod Warną – 1444) także mogły angażować silniejsze liczebnie armie. Witold i wielu rycerzy polskich, litewskich i krzyżackich pamiętało pewnie wielką batalię nad rzeką Worlską (1399), kiedy to ramię w ramię przedzierali się przez niezliczone zastępy Tatarów.

Biorąc pod uwagę fakt, że obie strony walczące pod Grunwaldem składały się prawdopodobnie wyłącznie z jazdy, była to bitwa w ścisłej europejskiej czołówce pod względem liczebności konnicy.

L: A co ze słynnym atakiem piechoty chłopskiej pod koniec bitwy? Nawet na swym dziele Matejko uwiecznił plebejskich piechurów usiłujących pozbawić życia Ulricha.

F: Matejko wcisnął tam także kilku husarzy, a w rękę jednego z wspomnianych piechurów włócznie świętego Maurycego. Obraz pełen jest symboli, nie można traktować zbyt dosłownie.

Jest wielce wątpliwe, by piechota (oprócz krzyżackiej artylerii) pojawiła się w ogóle po którejkolwiek ze stron biorących udział w bitwie. Jeżeli już, zapewne została w obozach (ciury) i brała udział co najwyżej w obronie/zdobywaniu taboru zakonnego, a wtedy wielki mistrz był już martwy.

Urlich zginął podczas próby oskrzydlenia wojsk polskich przez odwodowe chorągwie krzyżackie, manewr ten jednak został udaremniony przez rezerwy polskie. Zabił go prawdopodobnie polski rycerz Mszczuj ze Skrzynna. Relikwiarz mistrza (który rzekomo miał go chronić przed pobożnymi, nieskalanymi rycerzami polskimi) stał się cennym łupem Mszczuja. Grunwald2

Szarża polskiego rycerza Mszczuja ze Skrzynna na wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena. Mistrz dzierży broń o bałtyjskich korzeniach – sulicę i małą pawęż jazdy. Polskiemu kopijnikowi towarzyszy nieco lżej opancerzony strzelec z kuszą, właśnie tak wyposażeni jeźdźcy stanowili znaczną większość zarówno armii polskiej jak i krzyżackiej na polach Grunwaldu.

Kolejne nieporozumienia mogą wynikać z ślepej wiary w rekonstrukcję historyczną organizowaną corocznie na polach Grunwaldu. Pamiętać trzeba, że rycerstwo w tej bitwie walczyło konno – o ile nie zostało przymusowo spieszone – a większość wojowników nie dysponowała pełną zbroją płytową (co nie umniejsza wartości edukacyjnej i rozrywkowej widowiska!).

Pod Grunwaldem zabrakło też zapewne wilczych dołów, armia Zakonu nie miała czasu na ich wykopanie.

L: Z tego co wiem, bitwa miała bardzo wyrównany przebieg, nasza armia była liczniejsza, ale to Krzyżacy górowali uzbrojeniem. Nic dziwnego, że odziana w skóry litewska jazda, na kudłatych konikach rozmiaru dogów, nie wytrzymała uderzenia zakutych w stal i dosiadających ogierów „wielkich jak tury” rycerzy zakonnych…

F: Hordy barbarzyńskich Litwinów to kolejny, krzywdzący mit. Co ciekawe powstał on znacznie wcześniej niż „Krzyżacy” Sienkiewicza – pewien niepokój co do swojego przyszłego ,,dzikiego’’ męża wyrażała już król(owa) Jadwiga, które Jagiełło jednak zdecydowanie rozwiał. Swoje interesy w podtrzymywaniu takiego wizerunku Litwinów mieli Krzyżacy.

Wojsko Litewskie nie mogło być nędznie uzbrojoną hordą, umiejącą prowadzić jedynie walkę partyzancką w gąszczach puszcz. Do podbicia ogromnych rejonów aż po morze Czarne, o wielokrotnie większej powierzchni niż kolebka Bałtów, potrzeba było dobrze uzbrojonej i zdyscyplinowanej armii, potrafiącej walczyć zarówno z lotnymi watahami mongolskimi jak i szarżami rycerstwa Zakonu.

Znaczną część armii litewsko-ruskiej (i to element ruski zapewne zdecydowanie przeważał!) pod Grunwaldem stanowiła średniozbrojna jazda odziana w kolczugi i lamelkowe, łuskowe czy płytowe elementy, z elitą czasem posiadającą pełne zbroje płytowe. Nie odbiegało to znacznie od standardowego uzbrojenia w wojsku polskim czy krzyżackim – zbroje płytowe nosili tylko bogatsi rycerze, u mniej majętnych kopijników i strzelców dominowały tzw. płaty. Warto dodać, że zdecydowanie najbardziej popularnym hełmem był kapeluszopodobny kapalin, tak silnie kojarzoną z Grunwaldem przyłbicę „psi pysk” nosili nieliczni.

U Litwinów jednak to łuk przeważał nad kuszą – część konnicy stanowili lekkozbrojni konni łucznicy (element wyróżniający armię litewską na tle krzyżackiej i polskiej), wyposażeni na wzór tatarsko-ruski, a poręczniejsza włócznia (sulica) nad kopią, co związane było z dostosowaniem się do innego charakteru walk na wschodzie, jako tarcz używano pawęży.1

Nieco większe (ale nie wielkości dzikiej rogacizny!) rasy zachodnioeuropejskich wierzchowców także docierały do terenów Wielkiego Księstwa.

Co ciekawe zarówno wojska mazowieckie, jak i część armii Zakonu, zarzuciła zachodnioeuropejski styl i zaadoptowała uzbrojenie litewsko-ruskie.2 Grunwald1

Zepchnięcie skrzydła litewsko-ruskiego w kierunku lasu przez jazdę krzyżacką. Rycerz niemiecki z sulicą i pawężą atakuje ruskiego strzelca uzbrojonego na modłę tatarską. Krzyżacki giermek w lamelkowym pancerzu (wpływy litewskie) pilnuje wziętego do niewoli bojara litewskiego.

 Armia polsko-litewska była uzbrojona podobnie do wojsk krzyżackich do tego stopnia, że by rozróżnić walczących, polscy rycerze przepasali się wiechciami słomy, ustalono także zawołania pozwalające na rozeznanie „kto jest kim” („Kraków” dla Polaków, „Wilno” dla armii litewsko-ruskiej). Co ciekawe po stronie Zakonu walczyli także Polacy (z Prus, Pomorza i Śląska), jak i pruscy Bałtowie.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty dotyczące uzbrojenia możemy z całą pewnością stwierdzić, że znaczna przewaga liczebna armii sprzymierzonej – możliwe, że dwukrotna – stawiała armię krzyżacką w bardzo trudnej sytuacji (oczywiście nie chcę umniejszać zdolności dowódczych Jagiełły, który przewagę ową dobrze wykorzystał).

Co do odwrotu skrzydła litewsko-ruskiego zdania są podzielone – zapewne próbowali oni naśladować manewr pozorowanej ucieczki zastosowanej przez oddziały tatarskie. Czy ta sprytna zagrywka udała się w stu procentach (czego broni zawzięcie większość współczesnych znawców tematu znad Wilii), czy też Litwinom puściły nerwy i pozorowany odwrót przestał być pozorowany, tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

L: Jakim więc cudem dynamiczne starcie linii szarżujących kopijników przerodziło się w wielogodzinną bitwę?

F: Zacznijmy od kopijników – nie wszyscy członkowie kopii byli kopijnikami3. Zwykle kopijnikiem był rycerz, a jego towarzysze strzelcami. Nie jest to jednak podział ścisły – rycerz mógł być uzbrojony na strzelecką modłę, w innym przypadku część z pocztowych nierycerskiego pochodzenia mogła być kopijnikami, a różnice między uzbrojeniem kopijnika i strzelca były dość płynne.

Generalnie jednak, mniej liczni kopijnicy byli uzbrojeni ciężej, dosiadali większych koni, a ich ,,podstawową’’ bronią była (zaskoczę was!) kopia, kilkakrotnie liczniejszych strzelców natomiast – kusza.

Jazda polska jak i zakonna nie była ustawiona w szyk „w płot”, a w szyki kolumnowo-klinowe. W takim szyku poszczególne poczty chorągwi ulegały rozłączeniu – najlepsi kopijnicy trafiali do klina z przodu szyku, inni strzegli boków (i być może tyłów) kolumny. W środku znajdowali się strzelcy.

Tak zorganizowana chorągiew nacierała na chorągwie wroga, strzelcy zaczynali ostrzał nawiją (tzn. stromotorowo, nad głowami kompanów), następnie dochodziło do impaktu kopijników (i zapewne częściowego przemieszania klinów). Dzięki tak głębokiemu uszykowaniu, poszczególni walczący – ranni i zmęczeni starciem – mogli wycofywać się na tyły ugrupowania i byli zastępowani przez wypoczętych, a kusznicy przez długi czas mogli kontynuować ostrzał, bez angażowania się w walkę wręcz. Dodatkowo łatwiej było manewrować także całymi chorągwiami, które w razie potrzeby mogły być wycofywane i zastępowane przez inne.

grunwald3

Schemat szyku kolumnowo-klinowego. Kopijnicy stanowię czoło klina, strzelcy są zgrupowani w środku formacji.

Stopniowe włączanie kolejnych chorągwi (obie strony dysponowały znacznymi rezerwami) spowodowało przeciągnięcie się bitwy do około 6 godzin.

Na koniec wspomnę o niezwykle mylącym określeniu „rycerstwo Zakonu/krzyżackie”. W rzeczywistość w armii krzyżackiej było jedynie… ok. 250 braci-rycerzy (ok. 2% całej jazdy!)4. ________________________________________________________________________________

1 Wbrew nazwie (pochodzi od Pawii we Włoszech), pawęże są bałtyjskim wynalazkiem. Od XIII wieku upowszechniają się w armii krzyżackiej i oddziałach mazowieckich. Większe wersje stają się niezwykle popularne w oddziałach włoskiej piechoty, skąd nazwa.

2 Według A. Nadolskiego („Grunwald 1410”) uzbrojenie zakonne było tak zbliżone do litewskiego, że odwody krzyżackie zostały początkowo wzięte przez Polaków za powracających na pole bitwy podkomendnych Witolda. Możliwe, że sam wielki mistrz porzucił kopię na rzecz sulicy.

3 Więcej o zawiłej terminologi dotyczącej ciężkiej jazdy umieściłem w artykule „Szarża!”.

4Co ciekawe ponad 80% z nich zginęło (przy ok. 30-40% zabitych w całej armii krzyżackiej). Jak podaje jedna z hipotez, straty te mogły wiązać się z nikłymi umiejętnościami szermierczymi zakonników (grzejących stołki w państwowej administracji, miast szlifować kunszt rycerski), odstającymi od narosłej wokół nich, podczas XIII-wiecznego podboju Prus, legendy. Inna mówi o ich celowej likwidacji, nienawiści wyższej niż chęć zagarnięcia okupu. grunwald4

Najbardziej krwawa faza bitwy pod Grunwaldem, zdobywanie obozu krzyżackiego. Taboru broniły resztki wojsk zakonnych i czeladź obozowa – prawdopodobnie jedyne oddziały piesze biorące udział w walce. W całym starciu nieproporcjonalnie dużo zginęło samych rycerzy krzyżackich – czy po bitwie doszło do celowej rzezi jeńców w białych płaszczach?

Reklamy