Krótki żywot skarlałych brudasów? Życie codzienne ludzi w średniowieczu, cz. I.

Laik: Tym razem oddalmy się trochę od pól bitewnych i zajrzyjmy pod strzechy. Z tego, co wiem, życie w średniowieczu nie należało do najlżejszych. Niedożywienie skutkowało niskim wzrostem naszych przodków, w dodatku brud, zarazy, ciągłe wojny… Jednym słowem – makabra.

Fachowiec: Zacznijmy od wzrostu. Ludzie w X-XI wieku byli jedynie nieznacznie niżsi niż ludzie współcześni. Brytyjczycy czy Skandynawowie (mężczyźni) osiągali wzrost ok. 172-176 cm, a lepiej odżywieni arystokraci zazwyczaj mierzyli więcej niż 180 cm, nie mówiąc o gigantach jak Harold Hardrada (prawdopodobnie nawet ok. 210 cm!).

Oczywiście, podobnie jak współcześnie, południowcy znacznie ustępowali wzrostem nordyckim dryblasom. Stąd też stereotyp rosłego wikinga i pełne zachwytu podania X-wiecznego arabskiego podróżnika, Ahmeda Ibn Fadlana, opisującego Rusów jako wysokich niczym „palmy daktylowe”.

Faktem jest jednak, że najprawdopodobniej na skutek znacznego ochłodzenia klimatu1 i postępującej urbanizacji (biedacy miejscy nie mogli liczyć na zastrzyk witamin w postaci jagód z krzaka czy porządną dawkę białka z nieostrożnej kuropatwy), średni wzrost w późnym średniowieczu zaczął stopniowo spadać. Nie był to jednak spadek gwałtowny – wiele z XV-wiecznych zbroi wskazuje na wzrost właścicieli w okolicach 175- 180 cm, między bajki można więc wsadzić ciekawostki przewodników, podśmiewających się pod wąsem z karzełków zakutych w blachy, a w rzeczywistości cwałujących na rydwanach fantazji. Tendencja spadkowa utrzymywała się także w kolejnych epokach, aż do apogeum kurduplowatości w XVII-XVIII wieku, co było punktem zwrotnym.

Średni wzrost ludzi z wczesnego Średniowiecza został znowu osiągnięty dopiero w XX wieku2.

Inaczej rzecz się miała z dziećmi, które tysiąc lat temu dojrzewały później niż współcześnie, a więc różnica wzrostu rówieśników z XI i XXI wieku jest znaczna.

L: Skąd więc tak niskie drzwi w pozostałościach po średniowiecznych budowlach?

F: Mniejsze drzwi zapobiegały utracie ciepła, podnosiły też walory obronne – atakujący przeciwnik podczas wejścia musiał (dosłownie!) nadstawić karku…

Dzięki analizie kości wojowników poległych w bitwie pod Towton (1460) możemy stwierdzić, że ówcześni cechowali się silną budową (nie ma więc mowy o niedożywieniu) i niezłym stanem zdrowia – nie licząc zabliźnionych ran z poprzednich walk.

L: A co z wszechobecnym brudem? Z tego co wiem, primo: nie myto się zbyt chętnie, secundo: ówczesnym brakowało raczej mydełek i szamponu… 

F: Mylisz się, wspomniane przekonanie o higienie (a właściwie jej braku) w średniowieczu to kolejny krzywdzący mit.

Nasi przodkowie dbali o higienę. Myto się chętnie i dość często, wieśniacy korzystali z jezior, rzek i potoków – latem, z balii – zimą. Używano mydeł opartych na tłuszczu i popiele.

Przydomowe łaźnie parowe były szczególnie rozpowszechnione wśród Finów, Słowian i ludów nordyckich. Bolesław Chrobry słynął  z karcenia (gałęzią) niepokornych możnowładców podczas kąpieli parowych.

W miastach popularne były łaźnie cechowe (XIV/XV-wieczne Kraków, Wrocław i Poznań miały po kilkanaście tego typu budowli), czasem istniał nawet obowiązek regularnego z nich korzystania. Oprócz funkcji higienicznej służyły one wzmocnieniu więzi grup zawodowych, a kobiety lekkich obyczajów tłumnie oblegające łaźnie dodatkowo podnosiły atrakcyjność zabiegów…

Zwraca uwagę fakt, że brak kąpieli traktowano jako wyrzeczenie, dlatego na poświęcenie nielicznych, składających śluby ,,nieczystości’’ męczenników patrzono z podziwem. Stąd też zapewne mity, jakoby ówcześni mieli się kąpać raz – w porywach do dwóch – do roku (w przypływie ekstatycznego przedświątecznego uniesienia).

Niezły był stan uzębienia ludzi w średniowieczu. Mała ilość cukrów sprawiała, że próchnica nie stanowiła problemu. Sporym było natomiast ścieranie się zębów (drobinki mineralne w mące).

Biedniejsi korzystali z gałązek i palców jako szczoteczko-wykałaczek, bogatsi używali nawet swoistych past do zębów (np. na bazie żywicy).

Higiena osobista mieszkańców Cesarstwa Bizantyjskiego i miast arabskich kalifatów stała na względnie wysokim poziomie, niezwykle popularne były także pachnidła. Również „barbarzyńscy” wikingowie bardzo dbali o swoje włosy (długie u ludzi wolnych). Według relacji wspomnianego już arabskiego podróżnika Rusowie myli głowy codziennie.

Rusowie

Ludzie w X-XI wieku byli jedynie nieznacznie niżsi niż obecnie. Południowcy, podobnie jak dziś, ustępowali wzrostem ludom północy. Arabski podróżnik, Ahmed Ibn Fadlan, opisuje Rusów jako rosłych niczym „palmy daktylowe”. Zaskakuje także wysoka higiena wśród „barbarzyńców” – według relacji Ahmeda, Rusowie myli głowy codziennie.

Pewien strach przed kąpielą przyniosła dopiero czarna śmierć w połowie XIV wieku . Nie znano drogi rozprzestrzeniania się zarazy, oprócz wody (o której zatruwanie posądzano, rzecz jasna, Żydów), głównymi obstawianymi nośnikami było powietrze (morowe) i zwierzęta3.

Natomiast unikanie mycia się na rzecz pachnideł to już ekscentryczne wymysły niektórych klas społecznych epok późniejszych.

L: Czy więc obraz wszechobecnego brudu w średniowieczu jest całkowicie przekłamany?

F: Nie popadałbym w kolejną skrajność. Zanieczyszczenia były szczególnie uciążliwe w średniowiecznych miastach: resztki, pomyje i fekalia usuwano najkrótszą drogą – oknem, wprost na ulicę. Po jakimś czasie, przy udziale deszczu, aromatyczne mieszanki trafiały do przyulicznych rynsztoków. Fakt, część domów posiadała dostęp do bieżącej wody i kanalizację, jednak na takie udogodnienia stać było tylko najbogatszych. Po wąskich, ocienionych uliczkach (często kolejne piętra budynków stopniowo nachodziły nad ulicę) radośnie biegały świnie oraz mniej pożądane, lecz nie mniej liczne szczury. Swoje dokładały także dzielne rumaki i kilka innych udomowionych gatunków.

Ze względów sanitarnych (obróbka termiczna) podstawowym napojem było piwo, które pito do każdego posiłku, a i samo w sobie zawierało sporą dawkę kalorii. Dzięki dodatkowi konserwującego chmielu można było „zejść z procentami” przy produkcji złocistego trunku, przez co stawał się on tańszy i powszechnie dostępny.

Rozbudowa murów miejskich nie zawsze nadążała za wzrostem liczby ludności, co skutkowało sporym przeludnieniem średniowiecznych miast. To, w połączeniu z brudem na ulicach, stwarzało idealne warunki rozwoju dla przeróżnych epidemii. Aż do końca XIX wieku sytuacja w miastach nie uległa znacznej poprawie. Pod niektórymi względami, np. powszechnością łaźni publicznych, to kolejne epoki wypadały niekorzystnie w porównaniu do średniowiecza.

średniowieczna ulica

Średniowieczne miasta nie należały do najczystszych miejsc – z większości domów zanieczyszczenia usuwano wprost na ulicę, swoje dodawały konie, woły i wałęsające się świnie. Brud i przeludnienie stwarzały świetne warunki do rozwoju chorób. Preferowanym napojem było więc piwo, wolne od niepożądanych drobnoustrojów dzięki obróbce termicznej i dodatku chmielu.

L: Dobrze, załóżmy, że masz rację – ludzie w wiekach średnich byli dobrze odżywieni, co skutkowało przyzwoitym wzrostem, nie stronili też od kąpieli. Skąd więc tak niska średnia długość życia? Średniowieczni czterdziestolatkowie, nawet ci żyjący na pachnącej ziołami i spokojem wsi, musieli być uważani za wyjątkowo sędziwych…

F: Rzeczywiście, średni wiek był sporo niższy niż obecnie – dla północnej Europy było to ok. 30 lat, szacunkowo ponad 5 lat więcej w nieco bardziej cywilizowanych państwach arabskich. Zaznaczmy jednak, że jest to wartość trochę wyższa niż w antycznym Rzymie czy Grecji i porównywalna do średniego wieku z… początku XX stulecia!

Nie oznacza to jednak, że osoba żyjąca 60, 70 czy nawet 80 lat była niezwykłym zjawiskiem – szacuje się, że w Londynie (pomyje, szczury i przeludnienie, jak to w dużym mieście) przed epidemią dżumy 10% ludzi dożywało siedemdziesiątki, po epidemii – ponad 20%4

Największą śmiertelność notowano w wieku młodym, działała więc pewna selekcja, a w wiek dorosłości wchodzili posiadacze najsilniejszych organizmów. Oszacowano, że XIII-wieczny angielski arystokrata, po przeżyciu 21 pierwszych lat, mógł liczyć na cieszenie się światem doczesnym przez średnio 43 kolejne lata.

łaźnia średniowieczna

Łaźnie publiczne cieszyły się w średniowieczu dużą popularnością. Oprócz funkcji higienicznej służyły one wzmocnieniu więzi grup zawodowych, a kobiety lekkich obyczajów tłumnie oblegające łaźnie dodatkowo podnosiły atrakcyjność zabiegów… Nie brakowało też osób starszych – człowiek, który przeżył kilkanaście pierwszych lat życia, miał sporą szansę na osiągnięcie sędziwego wieku.

_______________________________________________________________________________________________

1Tematykę zmian klimatycznych w średniowieczu rozwinę w jednym z kolejnych postów.

2Jeszcze wyższym wzrostem cechowali się paleolityczni myśliwi-zbieracze. Dzięki proporcjonalnie dużej ilości mięsa w diecie, jak i względnie silnej selekcji naturalnej, przeciętny mężczyzna z Cro-Magnon mierzył ok. 177 cm – porównywalnie do średniego wzrostu współczesnego młodego Francuza (mężczyzny). Wprowadzenie rolnictwa i diety opartej na ziarnie obniżyło nieco przeciętny wzrost. Prawdziwymi olbrzymami byli antyczni mieszkańcy Hawajów. Dobre geny najsilniejszych z  polinezyjskich przodków i dieta oparta na białku zwierzęcym sprawiały, że średni wzrost mężczyzn wynosił 180 cm. Najlepiej odżywieni członkowie arystokracji mierzyli często ponad 210 cm(!), znana jest relacja jednego z  europejskich przybyszy, który sięgał miejscowej możnej do… połowy piersi! Hawajczycy poza wzrostem cechowali się niezwykle rozwiniętą muskulaturą. Podobnie postawni byli patagońscy Indianie, stąd też przesadzone opowieści Magellana o olbrzymach zamieszkujących skraj Ameryki Południowej.

3Podczas późniejszej epidemii dżumy w 1665 roku w Londynie powołano specjalne grupy, których zadaniem było tępienie czworonożnych pupili. Łowy były niezwykle udane – w mieście wyrżnięto ok. 40 000 psów i 200 000 kotów…

4Epidemię przetrwali najsilniejsi, po wyludnieniu na jedną osobę przypadło też stosunkowo więcej żywności.

Reklamy