Ta(r)tarzy, jeźdźcy z piekła rodem…

Laik: Zawsze dziwiły mnie sukcesy Mongołów w XIII wieku. Jakim cudem dzikie hordy pastuchów, dosiadających małych, włochatych koników zdołały stworzyć jedno z największych imperiów w historii, w dodatku tak szybko? Ich atutem była liczebność i szybkość, ale czy tylko w tym tkwił sekret ich zwycięstw?

Fachowiec: Spędzając większość życia na koniu, mongolscy pasterze stawali się świetnymi jeźdźcami, odpornymi na wszelkie niedogodności związane z przedłużającymi się wyprawami. Podobnie wytrzymałe były wspomniane koniki1. Każdy wojownik miał ich kilka (zwykle 3-4), co rzeczywiście skutkowało niespotykaną mobilnością stepowych armii – jeźdźcy przesiadali się ze zmęczonych zwierząt na wypoczęte.

Niebezpieczne życie na stepie wymuszało umiejętność posługiwania się bronią.

Gdy dodamy do tego zdolnego wodza (czytaj: Temudżyn), potrafiącego zjednoczyć i trzymać w ryzach nomadów, powstaje szalenie sprawna maszyna wojenna.

Koczowniczy tryb życia umożliwiał koncentrację i udział w operacjach nawet 95% (!) całej armii, co też miało miejsce podczas podboju chińskiego państwa dynastii Jin.

Nie znaczy to jednak, że przewaga liczebna na bitewnym polu była głównym atutem Mongołów. Pod Legnicą (1241 r.) skośnoocy jeźdźcy pokonali podobną liczebnie armię polską, nad Kałką (1223 r.) czy pod Bodger Mouth (1211, być może największa bitwa średniowiecza) zniszczyli liczniejsze armie.

Przed uderzeniem Mongołowie starali się dokładnie wybadać przeciwnika, poznać jego słabości. Sama operacja przeprowadzana była błyskawicznie, by ofiara nie zdążyła zebrać całości armii i pozyskać sojuszników. Taki blitzkrieg średniowiecza.

Koczownicy Temudżyna byli mistrzami w wykorzystywaniu arogancji i waśni wśród wrogów. Zarówno Imperium Chorezmu jak i państwo dynastii Song nie koncentrowały sił, a zamykały je w rozrzucone w miastach (nie doceniając szybkiego rozwoju sztuki oblężniczej pogardzanych barbarzyńców, szach Chorezmu bał się także koncentracji wojsk ze względu na możliwość przewrotu). Mongołowie zdobywali je jedno po drugim.

Pacyfistycznie nastawiony rząd Song, ze strachu przed przewrotami, celowo tępił co zdolniejszych wodzów, w armiach służyła zdemoralizowana zbieranina bandziorów z nizin społecznych, a powszechnym sposobem na pozbywanie się kolejnych fal barbarzyńców było wypłacanie im haraczu.

Podczas podboju imperium Jin (północne Chiny) państwo dynastii Song (dla odmiany Chiny południowe) wspomogło Mongołów posiłkami 3-krotnie przewyższającymi armię koczowników (!), by po kilkudziesięciu latach paść, o ironio, pod uderzeniami nomadów znacznie wzmocnionych przez siły podbitych Jin. Podobnie rzecz się miała z kampanią przeciw skłóconym państwom arabskim – kalif Bagdadu próbował namówić Mongołów do wspólnej wyprawy przeciw sąsiedniemu Chorezmowi. Mongołowie dokonali rzezi Bagdadu niecałe czterdzieści lat po zniszczeniu Imperium Chorezmu.

Mongołowie wykorzystywali też grę psychologiczną, kreowali swoją czarną legendę2. Rzezie mieszkańców miast Chorezmu i północnych Chin w pierwszych kampaniach mongolskich zawierały jasne przesłanie dla przyszłych przeciwników nomadów – nie warto stawiać oporu.

L: Jakim cudem hordy lekkozbrojnych jeźdźców były w stanie rozbić w polu często liczniejsze armie, w dodatku o wiele lepiej uzbrojone?

F: Horda nie jest może najtrafniejszym określeniem dla hierarchicznie zorganizowanej (oddziały 10-osobowe wchodziły w skład większych, 100-osobwowych, itd.) i bardzo zdyscyplinowanej armii.

Wbrew powszechnemu przekonaniu nie była to wyłącznie lekkozbrojna konnica. Ok. 60% armii tworzyli słabo opancerzeni  konni łucznicy . Pamiętajmy, że w europejskich czy chińskich armiach większa część wojowników także była lekkozbrojna, w dodatku nie mogli oni pozwolić sobie na luksus posiadania konia.

Resztę stanowili kopijnicy, z których część, w pełnych zbrojach lamelkowych  i na opancerzonych koniach, nie ustępowała uzbrojeniem XIII-sto wiecznym rycerzom.

Separacja armii przeciwnika i wykorzystanie szybkości przydawały się nie tylko podczas operowania całymi armiami, ale i w mniejszej skali – na polu bitwy. Podczas starć Mongołowie korzystali ze swoich refleksyjnych łuków już wstępnie zasypując wrogą armię deszczem strzał, po czym skracali dystans i bezczelnie posyłali kolejne pociski, tym razem już z większą dokładnością. Bezlitośnie celowali do nieosłoniętych koni, prowokując wrogą jazdę do kontrataku. Gdy ten następował, mogli wycofać się,  wykorzystując szybkości, odciągając porywcze oddziały od reszty wrogiej armii, i dopiero wtedy rozprawić się z osamotnionymi w walce wręcz. Po męczącym, długotrwałym ostrzale, zdezorganizowaniu i rozdzieleniu głównych sił przeciwnika, przychodziła kolej na decydującą szarżę skośnookich kopijników.

Przekładanie walki w zespole nad indywidualnymi popisami i brak ograniczającego kodeksu honorowego (typu: nie celuj do konia bo to nieładnie; wybieraj sobie godnego – czytaj: majętnego – przeciwnika; nie kombinuj za bardzo na polu bitwy; jak się zgrzejesz czy przemęczysz – wraz z oponentem zarządźcie krótką przerwę) dawały Mongołom znaczną przewagę na polu bitwy, o czym przekonali się zarówno europejscy, jak i japońscy rycerze.

Warto zauważyć, że ,,dzicy pasterze’’ niezwykle szybko przejmowali nowinki technologiczne podbitych ludów (a raczej przejmowali masy znających się na rzeczy  inżynierów-jeńców) – stąd też zapożyczona od Chińczyków broń prochowa, użyta podczas inwazji w Japonii (1274 r.) i oblężenia Pesztu (1241 r.), czy bliskowschodnie (bądź jak niektórzy wolą europejskie) trebuszety, pomocne w zdobywaniu miast dynastii Song. Niektórzy sugerują również, że relacja Długosza o duszącym dymie wydobywającym się z, jak to ujął, „wielce szpetnego” łba na kiju, jest dowodem na użycie w bitwie pod Legnicą(1241 r.) gazów bojowych, prawie 700 lat przed bitwą pod Ypres…

L: Dobrze, uznajmy więc, że nie były to bezładne, lekkozbrojne hordy, polegające tylko na przewadze liczebnej. Mimo to wydaje się, że podboje mongolskie nie przyniosły światu nic dobrego, jedynie zgliszcza i pobojowiska pełne trupów. W porównaniu z np. hellenistycznym Imperium Aleksandra Wielkiego, mocarstwo skośnookich koczowników nie wywołuje zbyt pozytywnych uczuć…

F: Ciężko jest ocenić wyższość jednej kultury nad inną, jednak wyraźnie dorobek cywilizacyjny stepowych pasterzy znacznie odstawał od chińskiego, arabskiego czy europejskiego.

Faktem jest, że Mongołowie brutalnie obchodzili się z tymi, którzy stawiali opór. Duża część wspaniałych miast centralnej Azji została zrównana z ziemią, a ludność wycięta w pień (oprócz wyspecjalizowanych rzemieślników i wspomnianych inżynierów, których praktyczni Mongołowie potrzebowali). Podobnie było na Rusi i w Chinach. Rzeź po zdobyciu Bagdadu trwała trzy dni.

Prawdopodobnie o około 500 000-1 000 000 (25-50%) spadła po najazdach ludność Węgier, a o 500 000 (7%) populacja Rusi. Równie dotkliwie ucierpiały państwa chińskie. Szacuje się, że podczas trzech rejz na terytorium księstw polskich zginęło ponad 20 000 ludzi, a kilkanaście tysięcy wzięto w jasyr.

Na skutek masakr ludności miast, a także zniszczenia rozbudowanego systemu irygacyjnego (doskonalonego przez tysiące lat), dotychczas gęsto zamieszkane tereny Imperium Chorezmu i Kalifatu Bagdadzkiego, wydarte pustyni ciężką pracą pokoleń, ponownie trafiły w jej szpony.

Nie mogąc zdobyć koreańskich twierdz, Mongołowie palili ogromne połacie pól, wywołując klęskę głodu.

To Mongołom „zawdzięczamy” też zapewne epidemię dżumy, która zabiła 1/3 ludności ówczesnej Europy. Pomysłowi (upiornie…) skośnoocy wojownicy, którzy przywlekli chorobę z Chin, podczas oblężenia Kaffy posłużyli się ciałami zmarłych jako bronią biologiczną. Przerzucili trupy przez mury miasta, tworząc ognisko z którego choroba rozprzestrzeniła się wkrótce na cały kontynent4.

Warto jednak zauważyć, że Mongołom zawdzięczamy nie tylko zgliszcza i choroby.

Tą samą drugą, którą przyszła dżuma, wędrowały karawany wiozące bawełnę, jedwab, papier, czy przyprawy, a wraz z nimi kupcy i posłannicy poszerzający wiedzę o ówczesnym świecie, jak Marco Polo czy Benedykt Polak. Wkrótce skutkować to miało okresem zamorskich wypraw europejskich podróżników, zafascynowanych  opowieściami o krajach Orientu.

Oprócz towarów wymieniano się też nowatorskimi rozwiązaniami z różnych dziedzin nauki.

Fakt, kontakt z Chinami czy Indiami istniał także wcześniej, jednak miał bardziej pośredni charakter. Na towary wędrujące przez liczne państwa i miasta, nakładano kolejne podatki, przez co stawały się one niemal nieosiągalnie drogie. Szlaki pełne były bandytów, co czyniło podróż niebezpieczną i często nieopłacalną.

W scentralizowanym Imperium Mongolskim, obejmującym większą część Eurazji, w znacznym stopniu ograniczono te problemy. Wielu podróżników zostało zupełnie zwolnionych od opłat, stacjonujące garnizony zapewniały bezpieczeństwo podróżnym, szlaki zostały oznaczone kamieniami bądź szpalerami drzew, czyniącymi podróż mniej męczącą. Ujednolicono jednostki miar i wag, świetnie zorganizowana poczta konna umożliwiała szybki przepływ informacji (nawet ponad 200 km/dzień!).

Mongołowie zapewniali także całkowitą tolerancję religijną w swoim imperium (rzecz niezwykle rzadka w ówczesnym świecie).

W rzeczywistości więc, początkowy okres panowania Mongołów to także czas rozkwitu handlu i wymiany informacji. Dopiero epdiemia dżumy i późniejszy rozpad imperium na ordy, w których niejednokrotnie wprowadzano mniej tolerancyjne prawa, co z kolei wzniecało rozruchy, doprowadziły do upadku eurazjatyckiego handlu i izolacji państw; w przypadku Chin, boleśnie utwierdzonych w przekonaniu o barbarzyństwie innych ludów, wręcz całkowitej.

______________________________________________________________________________________________

1Stepowe koniki nie odstawały rozmiarami od europejskich ras aż tak bardzo, jak się powszechnie sądzi – mierzyły średnio 130 cm w kłębie w porównaniu do około 140 cm u naszych wierzchowców.

2Strach przed Mongołami początkowo nie zakorzenił się w Europie. Wbrew legendzie słowo „Tatar”, mylnie używane do opisu zarówno Mongołów jak i tureckich „właściwych” Tatarów (podbitych przez Temudżyna), nie wywodzi się od greckiego piekła, Tartaru. W Europie przez długi czas Mongołów postrzegano jako potencjalnych sojuszników w walce z muzułmanami. Krążyły plotki o chrześcijańskim królestwie księdza Jana (zapewne pierwowzorem był któryś z nestoriańskich władców w Azji Centralnej), mającym wesprzeć Europę w walce z wyznawcami Mahometa. Do władców mongolskich wysyłano poselstwa w celu zawiązania sojuszu. Najazdy Mongołów na Europę zdecydowanie ostudziły zapał naszych przodków.

3Warto zauważyć, że Mongołowie nie zainteresowali się zbytnio podbojem Europy. Nad Kałką(1227 r.) walczyło ok. 30 000 nomadów, jeszcze mniejsze siły uderzyły na Węgry, a starcie 7000 Mongołów pod Legnicą to wręcz potyczka. Na Chorezm i Chiny ruszały natomiast główne siły – 100 tysięczne armie Mongołów.

4Co ciekawe, plaga niemal całkowicie ominęła Małopolskę, Wielkopolskę i Śląsk.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s