Legenda Bravehearta – nie tylko kule ognia z oczu, wyobraź sobie…

Fachowiec: Tym razem proponuję pewną zabawę, grę w skojarzenia. Wymieniał będę średniowiecznych wojowników z różnych stron świata, a Ty opiszesz pierwszy, stereotypowy obraz jaki pokaże Ci się przed oczyma, uwzględniając ubiór i uzbrojenie. Jak zapewne się domyślasz obraz ten odbiegał będzie od rzeczywistości. Gotowy?

Laik: Jasne.

F: To zaczynamy. Z czym kojarzy Ci się wojownik litewski z okresu Wielkiej Wojny z Zakonem?

L: Hola, hola, spryciarzu. Tym razem mnie nie zagniesz. Wiem już, że jazda litewska była w większości średniozbrojna, zakuta w pancerze kolcze oraz elementy łuskowe i lamelkowe. Przeważały wysokie „bizantyjskie” kapaliny, jako oręż wybierano słynną sulicę i miecz oraz małą tarczę – pawężkę. Konie nie ustępowały rasom zachodnioeuropejskim. Uzbrojenie cięższe (zbroja płytowa) jak i lżejsze (brak pancerza) występowało rzadziej. Tak dobrze wyposażona jazda pozwalała na błyskawiczne podboje i walkę zarówno z polskim czy krzyżackim rycerzem, ruskim bojarem jak i lotną ćmą tatarską…

F: Tak, tego dowiedziałeś się już podczas poprzednich dyskusji. Jednak z pewnością pamiętasz, jak odpowiedziałbyś na to pytanie gdyby, hipotetycznie, do naszych dyskusji nie doszło…

L: Powiedziałbym, że dziki Litwin za „zbroję” miał szczeciniastą skórę, a na głowie futrzaną czapę, względnie gustowny kaptur w formie wilczego łba. W dłoni dzierżył sękatą pałę, najlepiej gęsto gwoździem nabijaną, łuk lub szablę, bo to broń godna zakamuflowanego poganina. Za wierzchowca robił kudłaty konik wielkości sporego psa. Domem mu była puszcza i niechętnie się z niej wy…eee…puszczał. Nic dziwnego więc, że pod Grunwaldem na sam widok krzyżackiego muru stali Litwini czmychnęli jak zające…

1Jazda litewska z czasów bitwy pod Grunwaldem; z lewej wizerunek stereotypowy, z prawej rzeczywiste uzbrojenie przeciętnego jeźdźca Wielkiego Księstwa. Wbrew powszechnemu przekonaniu pod względem broni i opancerzenia armia naszych sojuszników jedynie nieznacznie ustępowała wojskom polskim i krzyżackim. Średniozbrojna konnica sprawdzała się zarówno przeciw lotnym zagonom tatarskim jak i mniej zwrotnej jeździe rycerskiej.

F: Lepiej skończmy twój radosny galop w tym miejscu, część sąsiadów znad Wilii może nie wyczuć twojej ironii. I ułożyć kształtny stos na rynku. Wizerunek mongolskiej jazdy jako bezładnej, idącej kupą hordy, która o zbroi słyszała co najwyżej w legendach, także już obaliliśmy. A pamiętasz co mówiliśmy o polskich ciężkozbrojnych spod Grunwaldu?

L: Tak, stereotypowi kopijnicy z – jak sama nazwa wskazuje – kopiami i w zbrojach płytowych byli zdecydowanie mniej liczni niż konni strzelcy – kusznicy, zazwyczaj lżej opancerzeni i na tańszych koniach.

F: Wpłyńmy więc na nieznane wody. Jakbyś opisał wizerunek arabskiego rycerza z okresu krucjat?

L: Smagły, brodaty jegomość, na smukłym koniku, ewentualnie wielbłądzie. Turban na głowie, kilka warstw szat zamiast zbroi, rzecz niezwykle praktyczna w gorącym klimacie. W ręku łuk refleksyjny, na plecach kołczan. U boku szabla. Idealne uzbrojenie do nękania ciężkozbrojnych krzyżowców.

F: Tak jak się spodziewałem, za bardzo spodobała Ci się morska metafora. Popłynąłeś.

L: …?

F: Co do smagłości i gustownej bródki spierał się nie będę, choć przyznać trzeba, że nagminnie pakowani do jednego wora z Arabami Berberowie z Maghrebu cechowali się jasnym odcieniem skóry i znacznym odsetkiem blondynów, rudzielców i ludzi o jasnych oczach1.

Wielbłądy były stosowane jako środek transportu, jednak przed bitwą z reguły zsiadano z „okrętów pustyni” i walczono pieszo. Kawalerzyści wybierali bardziej dynamiczne i zwrotne konie.

Odnośnie zbroi jedno jest pewne – pakowali się w nią wszyscy, których stać było na jej zakup. Minusy noszenia kolczugi zdecydowanie rekompensowane były przez jej świetną wytrzymałość na większość typów ataku. Rycerzy arabskich, podobnie jak europejskich, stać było na taki pancerz, więc go nabywali (choć podobno ustępował on wytrzymałością kolczugom europejskim). Fakt, metalowa zbroja nagrzewała się w słońcu, stosowano więc materiałowe kamizelki (surcoat), szybko zaadaptowane także przez krzyżowców. Każdy faris (rycerz) dysponował hełmem. Tu także stosowano przeróżne materiałowe osłony, przejęte później przez nieproszonych gości z Europy. Z chust osłaniających hełm wyewoluowały heraldyczne labry.

Lekka jazda arabska (głównie Beduini) rzeczywiście mogła atakować bez pancerza, łuki i szable były jednak niezmiernie rzadkie.

L: Nie rozumiem, jestem pewien, że słyszałem o arabskiej jeździe męczącej krzyżowców uciążliwym ostrzałem i znikającej w bezkresnych piaskach pustyni przy jakichkolwiek próbach kontrataku „Franków”2

F: Sęk w tym, że, to co opisujesz to typowa taktyka stepowa. Stosowali ją także Turcy Seldżuccy, którzy w XI wieku najechali Bliski Wschód. Nie była jednak typowa dla armii arabskich. Armie ludów zarabizowanych (np. wojska fatymidzkie w Egipcie) opierały się na ciężkozbrojnej jeździe walczącej wręcz, „po frankijsku”. Arabscy mieszczanie walczyli jako piechota. Łucznicy stanowili znaczny procent armii, jednak byli to łucznicy piesi, używający zazwyczaj długich, prostych łuków3.

Swoją drogą, taki skład armii nie sprawdził się przeciw krzyżowcom – był zbyt podobny do europejskiego, a ci górowali nad zgnuśniałymi arabami w walce „jeden na jeden”. Krzyżowcy łoili więc skórę Fatymidom raz za razem.

L: Wspominałeś coś o Turkach…

F: Tak, Ziemia Święta była miejscem ścierania się wpływów Seldżuków i Fatymidów, stąd też naleciałości stepowej sztuki wojennej. Turecka jazda używała łuków refleksyjnych, jednak w przeciwieństwie do spiczastouchego Orlando Blooma kołczany trzymała u pasa. Część Turków dzierżyła szable, jednak wciąż zdecydowanie przeważał prosty miecz. Zbroja nie była tak rozpowszechniona jak u ludów osiadłych.

Taktyka prowokacyjnego ostrzału i odwrotu zdecydowanie lepiej sprawdzała się w walce przeciw krzyżowcom, przede wszystkim na rozległych, otwartych przestrzeniach.

W poprzedniej dyskusji wspominałem o utracie „pazura” przez Arabów doby krucjat i wysługiwaniu się barbarzyńskimi Turkami. Z niewolników stepowego, europejskiego czy murzyńskiego pochodzenia Arabowie tworzyli nawet swoje przyboczne gwardie3.

L: Można więc powiedzieć, że mój opis o wiele lepiej pasuje do wizerunku tureckiego jeźdźca niż arabskiego rycerza.

2

Rycerstwo arabskie epoki krucjat było uzbrojone i opancerzone podobnie do europejskich odpowiedników, stosowało zbliżoną taktykę. Istniała co prawda również lekka jazda beduińska, jednak z reguły nie używano łuku refleksyjnego i szabli, charakterystycznych dla stepowej sztuki wojennej. Taktyka nękających ataków konnych łuczników pojawiła się na Bliskim Wschodzie wraz z tureckimi najeźdźcami, najemnikami i gwardzistami-niewolnikami.

F: Tak, wielkim błędem jest mieszanie tych jakże różnych sztuk wojennych. Przejdźmy dalej, co kojarzy ci się z wikingiem?

L: Wielkie, rubaszne, spocone chłopisko, z włosami posklejanymi krwią wrogów i tygodniowym zapasem żywności w brodzie. Jasnowłosy bądź rudy czerep chroni hełm z okularami. I krowimi rogami, rzecz jasna. Klata goła bądź ostatecznie pokryta skórzaną zbroją. Koniecznie skórzane naramienniki, wizualnie jeszcze powiększające i tak imponującą posturę. W jednej łapie miecz, w drugiej potężny topór o dwóch ostrzach. Bądź młot, o obuchu wielkości beczki. Trafiłem?

F: Zdecydowanie. Jak głuchy po krzykach.

L: Zabawny jesteś. Ćwiczyłeś przed lustrem?

F: Skończmy. Do rzeczy. Ludy północy zawsze górowały nad południowcami wzrostem, nie inaczej było z wikingami. Jak rozumiem owe zapasy w brodzie to (o, ironio!) czysta prowokacja – o tym, że wikingowie dbali o swoją higienę, a w szczególności włosy, mówiliśmy już przecież.

Rogate hełmy używane były w starożytności przez Celtów. Wizerunek z Oseberg wskazuje, że mogły być one używane także w Skandynawii epoki wikingów. Zdecydowanie jednak miały one charakter obrzędowy, wbrew wizerunkowi opracowanemu przez romantycznych pacykarzy. Praktyczni wikingowie do bitwy zakładali trwalsze i wygodniejsze proste hełmy stożkowe. Znaleziska okularów do hełmu są niezwykle rzadkie, najpiękniejsze hełmy z okularami pochodzą ze Skandynawii i Brytanii, jednak sprzed epoki wikingów.

Nie wiadomo czy wikingowie używali skórzanych zbroi, ze względu na materiał nie zachowały się do dzisiejszych czasów.  Metalowa zbroja lamelkowa została znaleziona w Birce, jednak jest to jedyny egzemplarz, w dodatku prawdopodobnie obcego pochodzenia. Możemy wysnuć więc przypuszczenie, że również skórzane zbroje łuskowe i lamelkowe nie były stosowane. Bardziej więc prawdopodobny wydaje się scenariusz z gołą klatą (przynajmniej w upalny dzień), pancerze było bowiem wśród wikingów nieczęstym widokiem.

 L: Może jeszcze powiesz mi, że wikingowie nie używali mieczy i toporów?

F: Używali. Jednak miecz był w tamtych czasach bronią drogą i rzadką, na polu bitwy używany był dopiero po skruszeniu włóczni i rozpadzie szyku. Co do topora to nie był on taki znów potężny – bojowe egzemplarze mierzyły około metra plus/minus kilka centymetrów (w przeciwieństwie do „wędek” stosowanych niekiedy przez odtwórców), oraz ważyły 1-2 kg. Była to więc broń mniej… toporna, niż się zdaje. Co do podwójnego ostrza, to takie topory wciąż są w użytku. Dzierżą je dzielne oddziały kanadyjskich drwali, przeciw nie mniej dzielnym i równie kanadyjskim zwartym szeregom świerków i sosen. Wikingowie nie taszczyli tego typu toporów do boju4.

Ulubioną taktyką był mur tarcz, niezmiernie rzadko walczono więc „na berserkera”, z bronią w obu łapskach. Zresztą tarcza mogła posłużyć również w celach ofensywnych, celny cios umbem mógł pozbawić zębów skuteczniej i szybciej niż najgorliwszy dentysta…

L: A młoty?

F: Kompletny wymysł. Dwuręczny młot jako narzędzie znano od dawna, jednak ze względu na ciężar i nieporęczność stosowano w boju niezwykle rzadko (np. pod Agincourt, 1415). W epoce wikingów, kiedy pancerze nie były rozpowszechnione, nie było takiej potrzeby. Wersje bojowe upowszechniły się w Europie wraz ze zbroją płytową, kiedy tarcza stawała się zbyteczna, a czymś ową blachę trzeba było wgiąć. Wraz z twarzą oponenta.

3

Między bajki można włożyć bojowe hełmy wikingów zwieńczone krowimi rogami, oraz ich rzekomo ulubioną broń: potężne toporzyska o dwóch ostrzach, czy też młoty o obuchu wielkości beczki. Niezbyt często używano drogocennych mieczy, jeszcze rzadziej hełmów okularowych. Nie ma żadnych dowodów na stosowanie wymyślnych i koniecznie ćwiekowanych skórzanych elementów ochronnych, mimo niewątpliwych barbarzyńskich walorów estetycznych takowych. Wikingowie wybierali oręż prostszy, poręczniejszy, ale i mniej widowiskowy.

Ostanie wyobrażenie: średniowieczny wojownik szkocki z czasów Williama Wallace, filmowego Bravehearta.5

L: Ciuchy z tartanu pokroju rzymskiej togi, nastroszone włosy, gęba wymalowana niebieską farbką i dwuręczny claymore przewieszony przez plecy…

F: Nie wysiliłeś się zbytnio opisując Gibsona…Może jeszcze dźwięk dud w tle i ruda myszata do odkażania ran?6

L: Jasne, byłbym zapomniał.

F: Owe ciuchy, które opisałeś, to tak zwany wielki pled. Pojawia się on w źródłach dopiero pod koniec XVI wieku. Nastroszone włosy to wybieg celtycki, mający wizualnie powiększyć wojownika, a z malowania „gęby” i innych części ciała słynęli antyczni Piktowie (łacińskie picti oznacza „pomalowanych”). Oba ludy od dawna zasymilowane były w jeden szkocki naród, nie ma żadnych dowodów na przetrwanie powyższych zwyczajów poza granice starożytności.

Z pewnością jakiekolwiek ciuchy nie były jedyną zbroją statystycznego szkociego wojownika. Ta, nie odbiegała od europejskich standardów – biedniejsi używali przeszywek i kapalinów/łebek8, bogatszych stać było na kolczugi i pojawiające się płaty. Uzbrojenie angielskie było podobne.

Co do słynnych mieczy claymore, pojawiają się one dopiero około 100 lat po wojnie o niepodległość9. I nie noszono ich na plecach, to nie wiedźmini. Podczas starć z Anglikami podstawową bronią Szkotów była pika10, skutecznie hamująca zapędy rączej jazdy „perfidnego Albionu”.

4

Niestety, przeciętny szkocki wojownik z czasów Bravehearta niewiele miał wspólnego z filmowym Melem Gibsonem. Nie używano wtedy jeszcze słynnych mieczy claymore, nieznana była „toga” w kratę, barbarzyński styl stroszenia włosów i badziania twarzy farbką zarzucono natomiast wiele wieków wcześniej. Mało tego, prawdopodobnie do ojczyzny Seana Connery’ego nie dotarły wtedy jeszcze dudy i whisky! Używano uzbrojenia typowego dla większości ówczesnej Europy, jedynie długa włócznia cieszyła się nieco ponadprzeciętnym „wzięciem”.

__________________________________________________________________________________________

1Również dziś, po stuleciach arabizacji, część Berberów (głównie Kabylowie) zachowała pierwotne cechy – jasną skórę, włosy i oczy. Kabylem jest wirtuoz piłki Zinedine Zidane.

2Muzułmanie używali terminu „Frankowie” w odniesieniu do wszystkich krzyżowców.

3Początkowo łucznikami byli głównie Arabowie, fatymidzi zaczęli wykorzystywać wielkie ilości sudańskich strzelców.

4Gwardie egipskie często formowano z niewolników kipczackich i kaukaskich, gwardie andaluzyjskie ze Słowian (gwardia kalifów Kordoby) lub Murzynów (słynna „Czarna gwardia”). Szkoleni od dziecka w duchu lojalności wobec władcy, mieli być alternatywą dla wojsk z wiecznie knujących rodzimych rodów. Historia pokazała, że nawet tak posłuszne maszyny do zabijania potrafiły dokonać przewrotu, o czym krwawo przekonali się egipscy Ajjubidzi. Podobne sytuacje będą miały miejsce w przypadku niesfornych janczarów.

5Rębacze w kraciastych koszulach nie mają dziejowej wyłączności na to nietypowe narzędzie. Ceremonialnych toporów o podwójnym ostrzu (labrysów) używano na minojskiej Krecie i w antycznej Grecji.

6Przydomek „Braveheart” odnosi się w rzeczywistości do Roberta Bruce’a, także uwiecznionego w filmie (niezdecydowany gość manipulowany przez trędowatego tatuśka).

7Co ciekawe, owe ostro brzmiące w tle dudy (nie mylić z kobzą!) nie koniecznie zawędrowały już do Szkocji – pierwsze dowody na ich użycie na Wyspach Brytyjskich pochodzą z końca XIV wieku, pierwsze potwierdzone wykorzystanie przez szkockich górali to już połowa XVI wieku. Prawdopodobnie nieznana była także whisky. Wedle legend „woda życia” pojawiła się w Irlandii już w VI wieku, jednak solidniejsze dowody wskazują na początek europejskiej destylacji w XII-wiecznych Włoszech. Whisky obecna była w Szkocji przynajmniej od XV wieku.

8Wymogiem Bruce’a było, by każdy piechur pod Bannockburn miał przynajmniej żelazny hełm, przeszywanicę do kolan, bojowe rękawice i pikę. Wielu stać było na elementy kolcze. Zgraja obdartusów z widłami to kolejny z przykładów wesołej twórczości artystów epoki romantyzmu.

9Słynny „miecz Wallace’a” jest zapewne syntezą kilku(!) starszych i młodszych mieczy, z których jeden faktycznie mógł być używany przez Strażnika Szkocji, daleko mu jednak do oryginalnej postaci.

10Nie mylić z niekształtnymi drągami, które w filmie przebiegli Szkoci nastawili z zaskoczenia w kierunku szarżującego rycerstwa. W rzeczywistości w bitwie pod Stirling Birdge (1297 r.) – w filmie w ogóle nie ma kluczowego dla starcia mostu! – Anglicy mieli okazję dokładnie przyjrzeć się szkockim pikom (kształtnym), zarówno z daleka jak i bardzo bliska…