Zrozumieć Węgra – o średniowiecznej wędrówce ludów słów kilka.

Fachowiec: Proponuję kolejną podróż po średniowiecznym świecie. Z lekcji historii pamiętamy co nieco o Polsce, Wielkim Księstwie Litewskim, Krzyżakach, Niemcach (średnio-Święte Cesarstwo… Rzymskie), coś-tam o Rusi, Francji, Mongołach, Turkach osmańskich czy państwach krzyżowców. Jednak na tym nie kończy się ówczesny świat. W miejscach, w których byśmy zupełnie się tego nie spodziewali rodziły się imperia, budowano potężne miasta. O tym co w poszczególnych częściach Globu wyznawano, bądź w jakim języku mówiono dowiadujemy się jeszcze mniej, a tematu „jak wyglądano” unika się jak ognia – by nie być posądzonym o rasizm. Tymczasem są to zagadnienia ciekawe, a dostrzeganie barw poszczególnych szkiełek niejednorodnego witraża świata nie jest przecież niczym niewłaściwym – oczywiście o ile wyzbędziemy się pokusy pochopnej oceny i nadmiernego wartościowania.

Opowiem więc gdzie znajdowało się średniowieczne żydowskie imperium, na jakich wyspach babcie miały wąsy i dlaczego tak ciężko zrozumieć Kaszuba.

Zacznijmy od mechanizmów. Wyjdźmy krok za ramy średniowiecza, z pewnością pamiętasz co nieco o wielkiej wędrówce ludów. Jak myślisz, jak przebiegała?

Laik: Z Azji zwalili się Hunowie, przepchnęli Gotów a ci kolejne plemiona germańskie, które, z braku przestrzeni do życia wpakowały się z obłoconymi buciorami do Imperium Rzymskiego. I porządnie namieszały. Tak pokrótce.

F: Byłoby nieźle, gdyby nie to „przepychanie” i zalatujący nazizmem „brak przestrzeni”. Rzeczywiście, kiedyś tak właśnie postrzegano wędrówki ludów. Prawdopodobnie jednak jedynie część rodów danego plemienia migrowała, reszta zostawała, przywiązana do ziemi przodków1. Często proces ten zachodził bezkonfliktowo – w słabo zaludnionej Europie miejsca było w bród. Nieco inaczej sytuacja wyglądała na stepach – duża mobilność ludów i ich mała liczebność pozwalały na całkowite rotacje.

L: Wszystko fajnie, tylko chyba nie na temat. Proponuję kroczek z powrotem do ramy – przecież po wielkiej wędrówce ludów w Europie chyba nikt nowy się nie pojawił… No, może poza Arabami w Hiszpanii i Turkami na Bałkanach…

F: Jak już wspominałem kiedyś, ci „Arabowie” w Hiszpanii to głównie Berberowie, w dodatku stanowili zdecydowaną mniejszość w Al-Andalus2. Jednak mylisz się, Europę odwiedzili nieproszeni goście ze stepu…

L: Mongołowie?

F: Nie tylko, mowa o ludzie, który odcisnął tak silne piętno w regionie, że do dziś używa się tam narzecza zupełnie niepodobnego do języków sąsiadów.

Pytanie za sto punktów: jaki najdziwniejszy język słyszałeś w Europie?

L: Węgierski, rzecz jasna.

F: A zadawałeś sobie pytanie dlaczego jest tak orientalny? Otóż, nasi bratankowie od szabli i nie tylko, we wczesnym średniowieczu przywędrowali do nas zza… Uralu. Język natomiast, wraz z pokrewnym fińskim i językami kilku ludów syberyjskich, należą do wspólnej grupy niespokrewnionej z innymi narzeczami europejskimi. Posługiwano się nimi na sporych połaciach Europy przed przyjęciem języków indoeuropejskich.

Zapominałeś też o innym ludzie, któremu zawdzięczamy strzemiona i głębokie siodło. Plemię to robiło na naszych praszczurach takie wrażenie, że od jego nazwy pochodzi wyraz „olbrzym”, a niektórzy upatrują w stepowych najeźdźcach źródła opowieści o …Smoku Wawelskim3! Mowa o Awarach, którzy wraz z podległymi Słowianami pokusili się nawet o wyciągnięcie ręki (niedzierżącej sasanek…) w kierunku Konstantynopola.

Wywodzili się oni z jeszcze odleglejszych krain – mongolskich stepów.

Także inny stepowy lud założył w średniowieczu państwo tak silne, że zdolne walczyć z Bizancjum o panowanie na Bałkanach „jak równy z równym”. A jego władcy, nie bez podstaw, tytułowani byli carami – a więc równymi cesarzom greckim.

L: Stepowi Rosjanie walczący o średniowieczne Bałkany?

F: Nie, nie o Rusinach mowa. Po tytuł cara Iwan Groźny sięgnął dopiero w XVI wieku. Mówimy o Bułgarach, gościach przybyłych zza Uralu wraz z nawałą Hunów. Tak, słynący z plaż kraik miał kiedyś pozycję lokalnego mocarstwa. W czasach, gdy o prowincjonalnych Polanachnikt jeszcze nie słyszał, a Kraków był przygranicznym czeskim grodem, bracia Węgrzy trzęśli Europą, pustosząc ją od północnych Niemiec, przez ziemie Bizancjum i południowe Włochy, po Andaluzję (!), a bułgarski chan Krum (nie, nie Wiktor…) pił z czaszki imperatora Bizancjum.

Kolejna zagadka – co było na terenach dzisiejszej Ukrainy i południowej Rosji przed założeniem Rusi Kijowskiej?

L: Eeee…nic? Na ciągnących się po horyzont Dzikich Polach hulał wiatr… No, czasami jakaś banda pastuchów przejazdem się pojawiła, w drodze na zachód. By też ostro pohulać…

F: Prawda wygląda nieco inaczej. Jedno z tych hulackich pasterskich plemion przejęło kontrolę nad wieloma ważnymi szlakami handlowymi, w tym gałęzią jedwabnego szlaku. Wzbogaciło się, osiedliło, wzniosło duże miasta i, tradycyjnie już, obuło ciepłe kapcie. Imperium toczyło zacięte walki z falami nowych, nieokrzesanych nomadów, stawiało zacięty opór nawale arabskiej (mało tego, w kontrach podchodząc pod Mosul!), zhołdowało liczne plemiona słowiańskie. Kontrolowało obszar od Kijowa po jezioro Aralskie i od Kaukazu po Kazań. Najlepsze jest jednak to, że przeszło na… judaizm!

L: Żydowskie imperium kontrolujące Kijów?!

F: Dokładnie. Zwało się też dość egzotycznie: Kaganat Chazarów. Padło dopiero w X wieku pod ciosami drapieżnych Waregów i pastuchów podpuszczonych przez obłudne Bizancjum.

Jednak Ruś nie przejęła wtedy kontroli nad całym wschodem Europy. Na południu przechodziły nawały nomadów – Pieczyngów i Połowców5, środek ciężkości państwa stopniowo przesuwał się na północ – rolnicy woleli spokojniejsze, choć może nieco mniej urodzajne ziemie. Na północy jednak władza ruska także nie sięgała zbyt daleko na wschód – pod koniec XI wieku ledwie niecałe 300 km od Moskwy (będącej wtedy zabitą dechami prowincjonalną wiochą). Co było na wschodzie?

L: Postawiłbym na kudłate niedźwiedzie i kilku równie kudłatych smolarzy, rozsianych po bezkresnej tajdze. Jednak, jak się spodziewam, zapewne oświecisz mnie informacją o imperium potężniejszym niż Bizancjum, Chiny i wszystkie kalifaty arabskie razem wzięte, biorące swą potęgę z handlu dziczymi szczecinami i zamieszkane przez –bez urazy- zielonoświątkowców…

F: Prawie trafiłeś, Herr König. Oprócz wiodących spokojne, zupełnie nie światowe życie plemion ugrofińskich(niektóre próbowały nawet zmajstrować coś na kształt państwa, np. Wielki Perm), w te rejony zapuścili się również nasi starzy znajomi od piaszczystych plaż i Pliski.

L: Znów Bułgarzy?!

F: Tak, tak zwani Bułgarzy Nadwołżańscy. Kontrolowali wiele euroazjatyckich szlaków handlowych, w tym także wspomniane szlaki futerkowe ciągnące od ludów tajgi. Największe miasta Bułgarii Kamskiej (Nadwołżańskiej) mogły liczyć nawet 100 000 mieszkańców, w łacińskiej Europie dopiero XIII wieczny Paryż osiągnął zbliżoną populację. W handlowych aglomeracjach roiło się od obcokrajowców. Kres państwu położył dopiero niszczycielski najazd Mongołów.

Pamiętasz naszą rodzimą skłonność do szukania przodków w plemionach Sarmatów, by rekompensować ubogą starożytną przeszłość? Otóż prawdopodobne jest, że warstwą rządzącą u Chorwatów i Serbów (plemion słowiańskich do VII wieku zamieszkujących tereny obecnej Polski i Niemiec) byli właśnie stepowi jeźdźcy, Sarmaci. Natomiast w Bretanii („róg” Francji, nie mylić z Brytanią!) w V wieku osiedlono sarmackich Alanów, którzy wraz z napływającymi w tym samym czasie Celtami z Brytanii stworzyli egzotyczną „wyspę”, zaciekle broniącą się przed zakusami Franków, a później Francji. Choć region włączono w XVI wieku do Francji, pewną autonomię Bretania zachowała do czasów rewolucji francuskiej.

Jak więc widzisz, w średniowieczu wciąż ze stepu dostawaliśmy porcje świeżej, dzikiej krwi. Do głosu dochodziły ludy, których dziś nie posądzamy o imperialną przeszłość. Tereny na wschód od Rusi nie były natomiast cywilizacyjną pustką.

A jaką, według ciebie, fizjonomią cechowali się wyżej wspomnieni?

L: Fizjonomią… No, normalnie, snu potrzebowali, jedzenia, do wychodka, a i pochędożyć od czasu do czasu…

F: Nie, nie o fizjologię pytam. Znaczy się: jakie gęby mieli.

L: Aha. Bułgarzy i Węgrzy przyszli zza Uralu, Awarowie z mongolskich stepów… Mali, krępi, skośni, twarz jak księżyc w pełni, kufajka – pewnie wyglądali jak ci , no,…Czukcze, bądź, nie przymierzając, inni Mongołowie.

F: Właśnie nie do końca. W starożytności stepami euroazjatyckimi rządzili bowiem ludzie o zupełnie europejskim wyglądzie. Ba, prawdopodobnie gdzieś na kazachskich stepach mieściła się kolebka wszystkich Indoeuropejczyków9, skąd ich kolejne fale (Scytowie, Celtowie, Germanie, Słowianie, Ariowie, itd.) rozłaziły się na wszystkie strony świata niosąc nowy język, wynalazki, ale także miecz i ogień. „Biali” Tocharowie kontrolowali okolicę jedwabnego szlaku aż po zachodnie Chiny do V-VI wieku. Dopiero Hunowie (IV wiek) i przede wszystkim plemiona tureckie (od VI wieku) przyniosły na step dużą porcję skośnych ocząt. „Plemiona” były więc federacjami ludów o cechach „białasów” i „żółtków” w najróżniejszych proporcjach. Awarowie, przybyli z najdalej na wschód wysuniętych ziem, w czasie osiedlania się w Europie byli dość silnie orientalni; u Bułgarów natomiast pierwiastek europejski zdecydowanie przeważał. Część naukowców sądzi, że Połowcy zawdzięczają swą nazwę płowym czuprynom10.

O ile u większości stepowych ludów wygląd nie odgrywał większego znaczenia, o tyle Chazarowie mogli być dość rasistowscy – warstwę rządzącą tworzyli bladzi, niebieskoocy rudzielce, a reszta wyglądem miała przypominać (według relacji arabskiej) smagłych Hindusów.

Pomówmy teraz o ludziach, którzy w średniowiecznej Europie bili rekordy ruchliwości, na swoich rączych smoczych łodziach docierając do odległych krain.

L: Mowa o wikingach, jak sądzę.

F: Co wiadomo ci o ich podróżach?

L: Wpadali tu i tam, nieproszeni wbijali „na chatę”, rabowali, palili i gwałcili, po czym wracali na skandynawskie fiordy…

F: „Tu i tam” to dość ogólne pojęcie. Część wikingów nie była nastawiona jedynie na rabunek, a na zasiedlanie nowych terenów. Utworzyli nawet własne państwa, najsłynniejsze w Normandii (to stamtąd porządnie już zfrankizowany Wilhelm Zdobywca ruszył na Anglię), Italii i na Rusi. Awanturnicy osiedlali się też na Wyspach Brytyjskich, Islandii (wcześniej byli tu celtyccy mnisi) i Grenlandii (możliwe, że celtyccy uciekinierzy z Islandii także tu przybyli wcześniej). Na Grenlandii zabawili niespodziewanie długo, do XV wieku. Widocznie chwytliwa nazwa –Zielona Ziemia- zwabiła wielu naiwniaków. Po drogocenne drewno wyprawiano się natomiast do Ameryki (od ok. 1000 roku do XIV wieku), choć osadnictwo w Nowym Świecie nie bardzo się udało (delikatnie mówiąc zaważyły„różnice kulturowe”11 ). Być może kilku Indian trafiło nawet na smoczych łodziach na Islandię.

O tym pewnie coś już słyszałeś. Jednak niewielu wie, że brodaci łupieżcy niecnie poczynali sobie również na Półwyspie Iberyjskim: zdobyli Sewillę i Lizbonę, kontrolowali cel pielgrzymek Santiago de Compostella, złupili Pampelunę, a nawet wzięli do niewoli króla Nawarry.

Wikingowie z Rusi (Waregowie) służyli także w gwardii cesarza Bizancjum12. Walczyli w Italii, na Sycylii i Bałkanach, w Anatolii, być może także północnej Afryce i Ziemi Świętej. Dotarli nawet do Gruzji, gdzie w bitwie pod Sasireti (1042) po przeciwnej stronie barykady u boku gruzińskich wojsk królewskich stanęli…inni wikingowie!

Między końcówką X a XII wiekiem enklawą Waregów na nadczarnomorskich stepach zalanych przez Pieczyngów i Połowców była twierdza Sarkel, Biała Wieża (nie, nie w Minas Tirith…)13 .

Wikingowie regularnie zahaczali o ważny węzeł szlaków handlowych – Bułgarię Nadwołżańską, docierali nawet w okolice dzisiejszego Archangielska.

Silne wpływy widoczne były także w pomorskich miastach – Truso i Wolinie (w X wieku było to miasto większe niż Gniezno i Poznań razem wzięte), również pewną część polskich drużyn książęcych/królewskich mogli stanowić najemnicy znad fiordów.

Co jednak najdziwniejsze, nie zasiedlili oni w pełni…samej Skandynawii! Koło 800 roku zajmowali jedynie południowe skrawki półwyspu, a 200 lat później wciąż jedynie połowę dzisiejszej Szwecji. Reszta należała do Lapończyków –  ludu mieszkającego tu od ustąpienia lądolodu i niepoddającego się rolniczemu trybowi życia. Z fińskich plemion (wedle nowszych opracowań również zamieszkujących te tereny od zlodowacenia) prawdopodobnie wywodził się Ruryk, który ze swoją szwedzko-fińską drużyną wypłynął z okolic jeziora Ładoga i stworzył podwaliny Rusi.

L: A co z babcinymi wąsami?

F: O tym pomówimy następnym razem.

_______________________________________________________________________________________________________________________________________

1Wedle szacunków przybyli do północnej Francji Frankowie stanowili jedynie ok. 20% miejscowej populacji. Najliczniejsze z plemion (Goci) podczas marszu na zachód liczyły prawdopodobnie ok. 100 tysięcy wędrowców – wielu więc z pewnością zostawało na miejscu. W zestawieniu z wielomilionowymi populacjami Francji czy Hiszpanii widać jak małą grupę na nowych ziemiach stanowili. Część Gotów Gotów zwiała na Krym. Tu właśnie, jeszcze pod koniec XVIII wieku, zachowali oni odrębny język i zwyczaje.

 2Wedle szacunków Arabowie stanowili ok. 1% średniowiecznej Andaluzji, Berberowie zaś ok. 10%. Trzeba pamiętać, że panowanie islamskie na półwyspie to nie krótkotrwały epizod – okrojone muzułmańskie państwo (Grenada) trzymało się aż do 1492 roku – kilka miesięcy po jego upadku Kolumb dotarł do Ameryki.

 3Pikanterii teorii dodaje odkrycie skuwki awarskiej w kopcu Kraka – choć nie wiadomo, czy była to importowana ozdóbka, czy też ślad okupacji Krakowa. Kto wie, może w kopcu złożono wielkiego słowiańskiego wodza, który zrzucił jarzmo koczowników – zabił „smoka”?

4Czy też o grupce wielkopolskich plemion, których nazwy zaginęły w mrokach dziejów, obecnie podważa się bowiem fakt istnienia plemienia Polan jako takich.

 5Pieczyngowie, podobnie jak Bułgarzy, lubili gulnąć sobie z czachy – konkretnie z czaszki Światosława, władcy Rusi, postrachu Bałkanów. Koczowników do zasadzki na powracających z wyprawy Rusinów nakłoniło – nie kto inny – Bizancjum. Podobnie zresztą podjudziło wcześniej samego Światosława do ataku na Bułgarów.

 6Permskim ludem są Udmurci, słynący z podobno największego odsetku rudzielców (według innych źródeł w rankingu przodują Szkoci).

7Efektem rozpadu imperium Mongołów było powstanie państwa jeszcze bardziej zagłębionego w niegościnną tajgę – Chanatu Syberyjskiego.

 8Bułgarzy bronili się jednak dzielnie – w Zakolu Samary w 1223 roku osaczyli armię mongolską, którą uprzednio zmiażdżyła ludy Kaukazu oraz Połowców i Rusinów w bitwie nad Kałką. Niewielu Mongołów uszło z „kotła”. Jeńców wymieniono na… owce (jeden jeniec za jedną owcę!). Zemsta Mongołów była straszna – wrócili po 13 latach, z ogromną armią. Z bohaterskimi Bułgarami męczyli się 5 lat. Podczas inwazji zginęło nawet 80% populacji Bułgarii Nadwołżańskiej.

9Rzecz jasna języki indoeuropejskie przejmowały również ludy nie pochodzące z owych kazachskich stepów. Trzeba pamiętać, że wędrówka ludu/genów i rozpowszechnienie kultury (w tym języka i wynalazków)  owego ludu nie pokrywają się w pełni.

10Jest także kilka innych możliwych wytłumaczeń nazwy tego ludu (np. od pól czy równości). Dane antropologiczne wskazują na dominację cech „białasów”, jednak silny wpływ „żółtych” wskazywałby na raczej niski odsetek jasnowłosych – w końcu ciemne włosy są cechą dominującą.

 11Jednym z wesołych epizodów podczas niewesołych spotkań Wikingów z Indianami było rzekome przepłoszenie czerwonoskórych przez wikińską kobietkę. Gdy nordyccy „chłopcy” zawiedli i oddali pola, dzielna niewiasta rozdarła giezło i poczęła z furią uderzać płazem o pełne, wielkie niczym bochny chleba… Eee, o biust, rzecz jasna. Tego dla wrażliwych Indian było za wiele – uciekali tak, że mało mokasynów nie pogubili. Wikińskie sagi wspominają jednak także o mniej zabawnych epizodach – wielomiesięcznych nocach w klaustrofobicznych domach przyciśniętych do grenlandzkich fiordów, kiedy osadnikom dokuczały epidemie i ataki… zmarłych krewnych (Problemy ze stwierdzeniem zgonu? Zbiorowe halucynacje?), czy też klanowych rzeziach w amerykańskich ziemiankach. „Valhalla Rising” to przy tym sielanka bzem woniąca.

12Kilka dodatkowych słów o wyczynach mojej ulubionej formacji: na wszystkich polach gwardia waregska walczyła niezwykle dzielnie – rozgromiła siły buntownika Fokasa pod Abydos (989 r.), zaciekle broniła cesarza podczas pogromu pod Manzikert (1071 r.), jako jedyna formacja stawiła silny opór Normanom pod Dyrrhachium (1081 r.), wobec bezradności reszty wojsk cesarskich samodzielnie zdobyła otoczony wozami obóz Pieczyngów pod Beroją (1122 r.) i dzielnie odpierała ataki krzyżowców na mury Konstantynopola podczas IV krucjaty.

13Kiedyś, wertując gimnazjalny atlas do historii niezmiernie zaintrygowała mnie zielona (ruska) plamka w morzu beżu (nomadów) gdzieś na stepach dzisiejszej Rosji. Przeprowadziłem wnikliwe śledztwo, którego efektem było znalezienie tej ciekawej enklawy o bajecznej nazwie.

Reklamy