O „naszej” ciupazce, Psich Wyspach, Kitajcach i Zaginionym Plemieniu Izraela.

Fachowiec: Tym razem wyjdźmy kawałek za Europę. Gdzie byś szukał średniowiecznego kraju Ormian?

Laik: Na Kaukazie, jak to Armenia, gdzieżby indziej? Z geografii mnie, panie, nie zagniesz…

F: Rzeczywiście, pod koniec IX wieku założono królestwo Armenii, państwo rozwinięte i silnie zaludnione. W stolicy, nie bez przyczyny nazywanej „miastem 1001 kościołów” miało żyć ponad 100 tysięcy ludzi. Jednak królestwo znalazło się „między młotem a kowadłem”, czołowymi imperiami tej części świata – Bizancjum i napływowymi Turkami Seldżuckimi. Z tej konfrontacji nie mogło wyjść cało – padło na deski w połowie XI wieku, pozostawiając po sobie mozaikę zależnych państewek. Ormianie już od końca starożytności byli świadomi kiepskiej pozycji swojego kraju – znajdowali się w strefie zmagań Bizancjum i Persji, a później kalifatów arabskich i w końcu Seldżuków. Taki „pas ziemi niczyjej” cierpiał rzecz jasna najbardziej. Dlatego coraz więcej Ormian przenosiło się w bezpieczniejsze rejony – głównie do Cylicji, nad Morzem Śródziemnym. Było ich tak wielu, że w 1080 roku założyli własne królestwo. Przetrwało ono dłużej niż sąsiednie państwa krzyżowców; zniszczyli ją dopiero Mamelucy pod koniec XIV wieku. Przez cały okres swojego istnienia to właśnie ta „druga” Armenia była zdecydowanie najpotężniejszym (a okresowo także jedynym) państwem Ormian.

Ciekawe są też losy Kitanów, którzy pokonani przez Dżurdżenów wyruszyli –w pokaźnej liczbie ok. 100 000 osób- z północnych Chin, by po kilku latach zawędrować w okolice dzisiejszego Kazachstanu (i kilku innych „stanów”) i bezczelnie, przepychając się łokciami, wywalczyć sobie miejsce w morzu osłupiałych muzułmanów. Utworzono mocno nasiąknięte chińską cywilizacją państwo, którego mieszkańcy w większości wyznawali buddyzm (choć kraj był tolerancyjny i inne religie nie były tępione), w dodatku odpierające kolejne ataki islamskich mocarstw. Padło dopiero, zresztą podobnie jak pół Eurazji, pod kopytami mongolskich jeźdźców. Po Kitanach pozostała jednak swojskie określenie Chińczyków – Kitajcy. No cóż, i to żółte, i to żółte, więcej widocznie naszych przodków nie obchodziło…1

Sporym problemem dla muzułmanów było także inne buddyjskie imperium. Lud je zamieszkujący dziś już nie ma własnego państwa – choć sądząc po napisach na blokach za jego wskrzeszeniem jest pół świata, nie wyłączając domorosłych polskich malarzy-wyzwoleńców. Lud ten dziś kojarzy się z ogolonymi łebkami w pomarańczowych szatach, zaciągających się wonnym dymkiem…

L: Mowa o holenderskich skinheadach?

F: …z kadzidełek i potrząsających dzwonkami, mój ty wirtuozie dowcipu. Rzecz jasna chodzi o Tybet. Pokojowo nastawieni, wielbiący harmonię mnisi, tłamszeni chińskim buciorem byli niegdyś dużo mniej pokojowi, i to ich obuwie zagłębiło się w chińskie tyłki po kostki. Himalajscy górale podbili rozległe tereny do Oceanu Indyjskiego, zhołdowali też państwa w północnych Indiach. Podczas walk z Arabami dotarli pod Samarkandę i Kabul. Przejmując kontrolę nad jedwabnym szlakiem rzucili wyzwanie Państwu Środka, a wykorzystując problemy wewnętrzne Chin zdobyli nawet ich stolicę. Upokorzone imperium musiało płacić Tybetowi trybut. Ojczyzna dalajlamów nie zawsze była prowincjonalnym chłopcem do bicia.

O metropolii odnalezionej w dżungli w Kambodży już wspominałem w ostatnim poście, skoczmy więc w zupełnie inne miejsce, na słoneczne Kanary…

L: Zamieszkane, jak mniemam, przez niezwykle twórczą i waleczną cywilizację żółtych ptaszków. Cywilizację, że tak powiem, wysokich lotów…

F: Inspirujesz się familijnym Karolem? Mniejsza z tym. Nazwa wyspy nie wywodzi się od kanarków, a od stad dzikich psów2(pies to po łacinie canis) – a dopiero ptaszki nazwano na cześć ich rodzimych wysp. Jednak to, co najbardziej zdumiało hiszpańskich XIV i XV-wiecznych odkrywców to zastani mieszkańcy – ci z Teneryfy niewątpliwie wyglądali na Europejczyków, i to nieprzeciętnych: byli wysocy (sporo wyżsi niż Hiszpanie), silnie zbudowani, jasnoocy i jasnowłosi, nierzadko piegaci; kobiety zaś niezwykłej urody. Na tym podobieństwa jednak się kończyły – byli oni bowiem ostatnimi jasnoskórymi jaskiniowcami, żywcem przeniesionymi do późnego średniowiecza i renesansu z epoki kamienia łupanego. Fakt, gdy hiszpańska ekspedycja, wedle kultywowanej tradycji, przyniosła im w podarunku miecz i kajdany, nie sprzedali skóry łatwo. Wyleźli z jam, nastrugali kijków, osmolili ich końce nad ogniem, chwycili kamienne toporki i skalne odłamki i ruszyli przeciwko arkebuzom, armatom i stalowej konnicy. Mało tego, w jednej z ważniejszych bitew przeciwko łaknącym krwi Hiszpanom zwyciężyli. W końcu musieli jednak ulec.

Badania udowodniły, że lud ten był berberyjskiego pochodzenia (tak, Guanczowie byli genetycznie bliscy Zinedanowi Zinadowi…Zinedowi Zinedonowi…).

Skoro jesteśmy już w okolicach Czarnego Lądu… Jak myślisz, jakie kraje jako pierwsze ustanowiły chrześcijaństwo religią państwową?

L: Pewnie Imperium Rzymskie i… bo ja wiem, może państwo Franków?

F: Nie, Rzymianie nawrócili się pod koniec IV wieku, Frankowie 100 lat później. Pierwszymi chrześcijańskimi państwami były natomiast Armenia (chrzest w 301 roku), Gruzja (319 r.) i… Etiopia (324 r.)! Nic zresztą dziwnego – pod chrześcijaństwo kładła podwaliny silna tradycja judaistyczna3. Państwo to jest ewenementem w historii Afryki na południe od Sahary – zachowało niemal nieprzerwaną ciągłość przez 3000 lat, przez długi czas zasługiwało na miano imperium. Przez całe średniowiecze broniło ziem i religii przed nawałą muzułmanów4.

Pójdźmy jeszcze bardziej na południe – jak myślisz, kto zamieszkiwał w średniowieczu tereny południowej Afryki?

L: Jak to „kto”? Zwyczajni Murzyni, czarni jak heban. W końcu nie dotarli tam jeszcze holenderscy Burowie, a Arabowie chyba aż tak bardzo na południe się nie zapuszczali…

F: Ci czarni jak heban Murzyni to ludy Bantu5. Jednak na tereny dzisiejszego RPA dotarli oni dopiero na początku średniowiecza, Do przybycia Holendrów w XVII wieku podbili oni zaledwie wschodnią połowę kraju, nienadające się pod uprawę i hodowlę bydła tereny na zachodzie zostawiając pierwotnym mieszkańcom tych ziem, zbieracko-łowieckim Buszmenom7. Mieli (i mają) oni jaśniejszy odcień skóry niż ludy Bantu, cechują się też pewnymi elementami rasy żółtej. Tak prawdopodobnie wyglądali pierwsi ludzie, a „wyrazistsze” kolory skóry były efektem adaptacji do nowych warunków środowiska.

Pierwsi ludzie którzy dotarli do Madagaskaru kilkaset lat przed naszą erą pochodzili nie z pobliskiej Afryki a z …Indonezji! Przez setki lat na wyspę docierały kolejne fale migracyjne z odległych wysp południowo-wschodniej Azji oraz perscy i arabscy handlarze. Dopiero od VI-VII kolonizację Madagaskaru rozpoczynają ludy Bantu.

Bardzo ciekawa jest też historia ludu Lemba, wyznającego judaizm – badania DNA potwierdziły, że męskich przodków plemienia należy szukać na antycznym Bliskim Wschodzie. Może więc w ich opowieściach, jakoby byli oni jednym z Zaginionych Plemion Izraela, tkwi ziarno prawdy? Wysnuwane są też teorie, że wraz z miejscowymi Bantu zbudowali w 11 wieku Wielkie Zimbabwe, miasto o 18-tysięcznej populacji – znacznie większe niż najpotężniejsze ówczesne polskie grody.

Skoro już jesteśmy przy swojskich klimatach, odwiedźmy naszą ziemię ojczystą. Zerknij na mapkę państwa Bolesława Chrobrego, ok. 1000 roku. Teraz spójrz na mapę dzisiejszej Polski. I jeszcze raz na kraj Bolka…

L: Niemal identyczne

F: Ale niech cię to nie zmyli. Polska była młodym tworem i bardzo niejednorodnym, a w kolejnych stuleciach stopniowo pełzła na wschód zostawiając wielkie połacie swojego ciała na pastwę Rzeszy.

Jeszcze pod koniec X wieku Kraków był kontrolowany przez Czechów.

Pomorze Zachodnie na początku XI wieku, po zapewne mniej niż 40 latach polskiego panowania(!), uzyskało niezależność, w XII wieku na kilkadziesiąt lat znów znalazło się w obrębie państwa polskiego. Po rozbiciu dzielnicowym terenów tych nie włączono do Korony. Pomorze zachodnie do 1945 roku tylko przez ok. sto(!) lat wchodziło bezpośrednio w skład Polski. Potomkami Pomorzan pozostałych w granicach Polski są natomiast Kaszubi, którzy do dziś zachowali sporą odrębność – w tym własny język/dialekt.

W okresie rozbicia dzielnicowego Śląsk stopniowo wracał do strefy wpływów Czech (część naukowców uważa bowiem, że Śląsk przez większość X wieku należał do amatorów knedlików). Także ten rejon ponownie przyłączono do Polski dopiero w 1945 roku.

Sporo problemów stwarzało także Mazowsze – w połowie XI wieku próbowało uzyskać niezależność, a po rozbiciu dzielnicowym nie od razu wróciło do Polski. Lenne Księstwo Mazowieckie formalnie włączono do Polski dopiero… w 1526 roku!

 

Przez średniowieczną Polskę sporo też przewijało się obcokrajowców – od X wieku pojawiają się Żydzi (wtedy jeszcze jako handlarze… niewolników!), od XII/XIII wieku osiedleńcy niemieccy i flandryjscy – bo naszych brakło do zasiedlania puszcz, a Niemiaszków zawsze było pod dostatkiem. Na niezamieszkane górskie tereny od XIII wieku ściągają Wołosi(nie, nie Makaroniarze…) – pasterze kóz i owiec ze zromanizowanych Bałkanów. To im zawdzięczamy wiele elementów góralskiego folkloru: ciupagę, kierpce, bryndzę i mnóstwo nazw geograficznych w Karpatach. Niby więc sercu bliskie i „nasze”, a jednak nie do końca made in Poland…

Na terenach obecnych Warmii i Mazur mieszkali natomiast Prusowie – lud bałtyjski (nie-Słowianie!), spokrewniony z Litwinami. Bałtowie stanowili przedostatnią enklawę pogan w Europie8. Czcili siły przyrody, świętymi miejscami były gaje9– o tym jak świętymi przekonał się arogancki misjonarz św. Wojciech. Skuteczniejsi w nawracaniu okazali się Krzyżacy, którzy stawiali proste ultimatom – ochoczo zaczynacie wierzyć w Jezusa i wskakujecie w nasze kajdany albo wisicie na gałęzi, wierzgając nogami. Mimo pogromów i akcji kolonizacyjnych w XV wieku Prusowie stanowili 40% populacji regionu, a jeszcze w kolejnym stuleciu zachowały się niektóre z pogańskich obyczajów10. Na początku XVIII wieku zanikł język Prusów – przetrwały jednak nazwy miejscowości11.

Jeszcze inną grupą byli Cyganie. Jak myślisz, skąd pochodzili?

L: Jak to Rumuni, zapewne z Rumunii…

F: Żart na poziomie wód gruntowych, gratuluję. A teraz serio.

L: Wiem, wiem, Rumuni to nie Romowie. Ale nie mam pojęcia skąd pochodzą.

F: Przypomnij sobie jak wyglądają, pogłówkuj trochę…

L: No… Gdyby mieli czerwone „zdrapki” na czołach, wyglądaliby całkiem jak Hindusi

F: Doskonale! Bo też ich przodkowie wywodzili się z Indii. Byli kastą wojowników, chroniących półwysep przed naporem muzułmanów. Przez Persję i Bizancjum w XIV wieku dotarli na Bałkany, na początku XV wieku zaś do Polski. Co im zawdzięczamy?

L: Odciążone kieszenie?

F: Nie tylko. Barwne stroje, temperamentna muzyka i… flamenco! Ole!

L: O czymś zapomniałeś: co w końcu z tymi wąsatymi babciami?

F: Świetna pamięć, zasługa wyciągu z Ginkgo biloba? Otóż u plemiona Ajnów kobiety tatuowały sobie „wąsy” na wargach…

L: Eee, to oszustwo.

F: Ajnowie byli niezwykle włochatym ludem – na starych zdjęciach spomiędzy obfitych włosów widać jedynie oczy – a trzeba pamiętać, że po stuleciach obcej dominacji nie byli to już czystej krwi Ajnowie. Wspomniane oczy nie miały fałdu mongolskiego, mimo, że Ajnowie mieszkali w… Japonii12! Dopiero w XII wieku napierający Japończycy wytłukli ich na Honsiu („główna” wyspa Japonii), ale Hokkaido na północy wciąż była we władaniu „włochaczy” (do XVIII wieku). Naturalny zarost niekiedy występował również u kobiet – a więc babcie niekoniecznie musiały polegać jedynie na malowanych wąsiskach. Kudłaci ludzie mieli kudłate bóstwa – czcili niedźwiedzie. Lud ten cechował się jasną skórą i niską, krepą budową.

__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

1Północne Chiny nazywane były ziemią Kitanów również za czasów Marco Polo – a więc ponad sto lat po faktycznym panowaniu tego ludu we wspomnianym regionie. Marco sprowadził dość mylącą nazwę do Europy.

2Guanczowie, jak przystało na lud mieszkający na „psich wyspach”, wierzyli w czworonożne bóstwo: bali się demonicznego czarnego psa o czerwonych ślepiach, à la pies Baskerville’ów, wyłażącego nocą z górskich jaskiń – nazywali go Tibicenas.

3Królowie Etiopscy wedle tradycji mieli się wywodzić od syna Salomona i królowej Saby – Makedy (Saba to rodzime miasto Makedy, nie imię królowej!). W Etiopii (a nie w rękach Harrisona Forda) rzekomo znajduje się też Arka Przymierza. Podobno przed nastaniem chrześcijaństwa religią państwową był judaizm.

4Napór islamistów udało się powstrzymać także w kolejnych epokach. Pod koniec XIX wieku odparto atak Włochów. „Dzielni” Włosi uderzyli na Etiopię ponownie w 1935 roku. Dysponowali 600 samolotami i 800 czołgami. Etiopczycy mogli im przeciwstawić… 3 samoloty i 3 czołgi. Wielu wojowników nie dysponowało nawet przestarzałą bronią palną, a jedynie łukami i włóczniami. Mimo dysproporcji sił Włosi zajęli jedynie ok. 40% kraju. Przeciwko standardowo uzbrojonemu przeciwnikowi w nadchodzącej wojnie Makaroniarze już tak nie „szarżowali”.

5Warto pamiętać, że czarni jak smoła Bantu wyruszyli w swą podróż z okolic Kamerunu ok. 1000 roku p.n.e., a do Afryki południowej dotarli dopiero ok. 500 roku. Wcześniej „czarną” Afrykę zamieszkiwały inne ludy – Buszmeni, Pigmeje czy plemiona Sahary – zanim stała się ona pustynią (3-3,5 tys. lat p.n.e.) była całkiem przyjemnym miejscem, tu wybudowano pierwsze kamienne kręgi, 2000 lat przed Stonehenge.

6Przybycie Holendrów z nowymi zbożami i metodami uprawy umożliwiło Bantu dalszy pochód na zachód, stopniowo zepchnęli oni Buszmenów na pustynie.

7Lud to niezwykle ciekawy, i z wielu względów wzbudzający sympatię. Posługują się „mlaskanym” językiem. Nie istnieje u nich podział na kasty, wszyscy, niezależnie od płci, są uważani za równych. Decyzje podejmowane są przez głosowania. Dzieci nie mają żadnych obowiązków, a cała społeczność spędza większość czasu na rozmowach, grach i tańcach – w końcu nie posiadają prawie żadnych dóbr, nie muszą więc tracić czasu na ich wytwarzanie i utrzymanie. Nie prowadzi się handlu, a jedynie (często bezinteresowną!) wymianę podarków. Tradycyjne polowanie na antylopę to wielogodzinny maraton (zwykle bez broni), po którym zwierzę… pada martwe z wyczerpania!

8Najdłużej „diabła za skórą” zatrzymali Lapończycy – do XIX wieku. Dziwne miejsce wybrał sobie na siedzibę Mikołaj, było nie było święty…

9Jako leśnik dorzucę coś z innej dziedziny: drzewa we wspomnianych gajach musiały być naprawdę „nie w kij dmuchał”. W przeciwieństwie do dzisiejszych młodych, prostych jak strzała i głównie sosnowych plantacji, w dawnych grądach ostawały się potężne, rozłożyste dęby. Były tak okazałe, że, wedle podań, pierwsze twierdze Krzyżacy zakładali…na drzewach! Taki „domek na drzewie” rzekomo zapoczątkował historię Torunia. Natomiast święty dąb z kopca Kraka, ścięty przez chrześcijan w IX/X wieku, miał około 300 lat, 32 metry wysokości i aż 12,5 metra obwodu.

10Po prawdzie, jakby tak się zastanowić… Te wszystkie Andrzejki, pisanki, śmigusy-dyngusy, turonie, wymyślne pastwienie się nad Marzanną i inne gusła… Ciężko jest to dolepić do nauk Jezusa. No, ale zdolnych „plastyków” w Kościele nie brakowało…

11Coś o tym wiem, kilka wiosek i jezior w moich rodzimych okolicach ma niezwykłe (zdecydowanie nie niemieckie!) nazwy.

12Prawdopodobnie byli potomkami „wilków morskich” z południa, bliskich Aborygenom. Spokrewniony z Ajnami mógł być Człowiek z Kennewick – prehistoryczny osadnik w Ameryce. Tak więc „żółci” z Syberii nie byli jedyną grupą ludzi zasiedlających pradawną Amerykę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s